Mahou Shoujo Madoka Magica – o czarodziejkach inaczej

Mahou Shoujo Madoka Magica było jednym z najgłośniejszych anime zeszłego roku. Na jego popularność złożyło się kilka czynników – eksperymentalna grafika, niesamowita ścieżka dźwiękowa, ale przede wszystkim reinterpretacja gatunku magical girls, której podjęli się twórcy tego anime. Seria jest krótka – zaledwie 12-odcinkowa – akcja rozwija się więc szybko i nie ma miejsca na dłużyzny fabularne. Obejrzenie całości nie poszło mi jednak tak szybko, jak na to liczyłam – założyłam, że wystarczą na to dwa wieczory. Tymczasem po pierwszych dwóch odcinkach odrzuciło mnie od tytułu na kilka dni. Dopiero odcinek 3. pozwolił mi zrozumieć, dlaczego to właśnie anime ze słodkimi, irytującymi dziewczynkami o różowych/niebieskich/etc. włosach wzbudziło tak gorące dyskusje wśród widzów. Dalej poszło błyskawicznie.

Niełatwo jest pokazać coś nowego, opowiadając historię typu magical girls. Sam ten gatunek zakłada bowiem bardzo wyraźny, dobrze ugruntowany scenariusz, od którego kolejne tytuły odbiegają w stopniu niewielkim. Zestawmy więc sobie Madokę z chyba największą klasyką gatunku, czyli Sailor Moon. SM to pełna realizacja schematu magical girl. Mamy więc przeciętną, niezbyt rozgarniętą, ale nade wszystko uroczą nastolatkę, która nie wyróżnia się ani wynikami w szkole, ani podbojami miłosnymi, ani żadnymi szczególnymi talentami. Pewnego dnia spotyka ona na swojej drodze magiczne zwierzątko, które wyposaża ją w niemniej magiczny atrybut, za pomocą którego dziewczyna może przeistoczyć się w superbohaterkę walczącą o sprawiedliwość. Najpierw sama, potem z innymi czarodziejskimi dziewczynami, które są też jej serdecznymi przyjaciółkami, pokonuje złe moce, ratuje ludzi, zbawia świat.

Początkowo wydaje się, że Madoka podąża według tego scenariusza, z kilkoma zastanawiającymi, ale nie tak wielkimi odstępstwami. Madoka, słodka dziewuszka przekonana o swojej przeciętności, spotyka Kyubeya – magiczne stworzenie z gatunku ni to pies, ni to wydra, które proponuje jej, by została mahou shoujo, puella magi, magical girl. Jak zwał, tak zwał. Madoka otrzymawszy specjalne moce od Kyubeya, miałaby walczyć ze złem w postaci wiedźm, które żyją w równoległym wymiarze, a kiedy przenikają do naszego świata, sieją spustoszenie – opętują ludzi, nakłaniając ich do strasznych rzeczy. Misja wydaje się więc szlachetna, a żeby kusiła jeszcze bardziej, Kyubey przypieczętowuje ją paktem – jeśli zgodzisz się zostać puella magi, spełnię jedno Twoje życzenie. I tu zapala się czerwona lampka.

Moc do walki ze złem w tytułach klasycznych, takich jak Sailor Moon, sama w sobie jest już przywilejem, w najgorszym razie misją, którą dziewczyna musi wypełnić. Gdy Luna staje przed Usagi, nie pyta jej, czy ta chce zostać Czarodziejką, nie daje nic w zamian – po prostu wręcza jej broszkę i instruuje, jak ma się przemienić. Przyjęcie na siebie roli magicznej dziewczyny nie jest kwestią wyboru, bo też sama misja nie jest przedstawiana jako zajęcie niosące prawdziwe zagrożenie dla życia – a przynajmniej nie na początku.

W Madoce jest zupełnie inaczej. Gdy Madoka, wraz ze swoją przyjaciółką Sayaką, ratują Kyubeya przed Homurą, która chce go zabić, wpadają do innego wymiaru, a zatem dostają się do świata rządzonego przez wiedźmę. Przed śmiercią ratuje je Mami, puella magi, która już od jakiegoś czasu zajmuje się walką z wiedźmami. Madoka i Sayaka, obserwując walkę Mami, mogą na własne oczy przekonać się, że niesie ona ze sobą bezpośrednie zagrożenie dla życia. Zresztą później ani Mami, ani Kyubey tego przed dziewczynami nie ukrywają – zgadzasz się walczyć, musisz więc mieć świadomość tego, że możesz w walce ponieść śmierć. To zresztą staje się we wspomnianym na początku odcinku 3., kiedy na oczach Madoki i Sayaki, wiedźma zabija Mami. Był to moment, który całkowicie wyrwał mnie z nudnawej i bezpiecznej konwencji magical girls. Czarodziejki, nawet jeśli umierają, to zawsze w scenach heroicznych – zanim dojdzie do ich śmierci, zdążą jeszcze powiedzieć kilka wzruszających słów o przyjaźni i poświęceniu. A sama śmierć? Jest tylko czasowa, gdyż po zwyciężeniu potwora, zmarłą Czarodziejkę zawsze można do życia przywrócić. Mami umiera inaczej – jest przekonana, że pokonała wiedźmę, w jej oczach widać już triumf, gdy nagle potwór powstaje i w ciągu ułamka sekundy, zanim ktokolwiek zdąży się zorientować, rzuca się na Mami – choć krew się nie leje, scena sprawia wrażenie potwornie brutalnej. Potwór odgryza Mami głowę, a my widzimy przez chwilę jej ciało nieruchomo zwisające mu z pyska. Przez kolejne 2 czy 3 odcinki, byłam przekonana o tym, że Mami wróci – że np. Madoka wypowie takie życzenie i w ten sposób powróci Mami do życia. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Gdy więc kilka odcinków później umierają Sayaka i Kyouko jedno jest już pewne – gdy wiedźma zabija puella magi, to ją zabija, nie ma powrotów do życia.
A zatem misja jest niebezpieczna, dziewczyny zostają o tym uprzedzone. Dlatego właśnie dostają jedno życzenie. Czego nie wiedzą jednak na początku, to tego, że Kyubey oferuje im iście mefistofelesowski układ – nie dostają życzenia po to, by osłodzić im bycie puella magi. Życzenie jest formą zapłaty za ich dusze – aby zostać Czarodziejką, dziewczyny muszą bowiem oddać Kyubeyowi swoje dusze. To warunek, jeden z tych pisanych drobnym druczkiem na 10-stronie umowy. O cenie za swoje życzenie dziewczęta dowiadują się dopiero, gdy Madoka próbuje wyrzucić Soul Gem Sayaki. Ten tajemniczy talizman, z którego niczym z broszki Usagi, biorą się moce poszczególnych Czarodziejek, okazuje się kamieniem, w którym zamknięte zostają dusze dziewczyn. Proces odbywa się natychmiast po zawarciu umowy z Kyubeyem – pierwszy raz widzimy, jak dochodzi do narodziny puella magi na przykładzie Sayaki. I to również odbiega od standardu. „Przebudzenia” Sailorek odbywały się w miarę bezboleśnie – na czole tej czy innej dziewczyny ukazywał się symbol jej planety patronującej i po chwili otrzymywała ona od Luny magiczny gadżet, który pozwalał jej dokonać transformacji. Narodziny Sayaki-Czarodziejki wydają się wręcz bolesne – dziewczyna krzyczy, wije się w momencie, gdy Kyubey zdaje się wdzierać w jej ciało. I dokładnie to się dzieje – obserwujemy bowiem proces, w którym z wnętrza ciała Kyubey wyrywa Sayace duszę, po to by zamknąć ją w Soul Gemie. Po każdej walce z wiedźmą, Soul Gem odrobinę się zanieczyszcza, a oczyścić go można jedynie poprzez ściągnięcie mroku za pomocą Grief Seed, czyli talizmanu, który pozostaje po zabiciu wiedźmy. Madoka wyrzuca Soul Gem Sayaki, chcąc ją w ten sposób powstrzymać od walki z potężniejszą od niej Kyouko. Gdy jednak Sayaka pozbawiona zostaje swojego kamienia, pada na ziemię niczym martwa. Wtedy właśnie dziewczęta dowiadują się, że kontrakt z Kyubeyem kosztował je własne dusze, które teraz zaklęte zostały w Soul Gemy – w efekcie ciała dziewczynek zostają jedynie pustymi naczyniami. Słuszne jest porównanie, które później robi Sayaka, określając samą siebie mianem zombie. Tym staje się puella magi – marionetką pozbawioną duszy.
To jednak nie jedyny problem, z którym zmierzyć się muszą dziewczyny. Jak wspomniałam, po każdej walce z wiedźmą, Soul Gem, staje się coraz bardziej zanieczyszczony – czarna energia spowija jasny kryształ i powoli go pochłania. Dlatego tak ważne jest, by Czarodziejki stale walczyły – dopiero zabijając wiedźmę, mogą oczyścić swój Soul Gem. Jeśli nie zrobią tego w porę i kamień zostanie w całości pochłonięty przez ciemną energię, przemieni się on w Grief Seed, a puella magi stanie się wiedźmą. Dokładnie to przytrafia się Sayace. Jej los zdaje się w efekcie jeszcze straszniejszy, niż ten, który spotkał Mami – Sayaka, na oczach Kyouko, przemienia się w wiedźmę – a raczej dzieje się to z jej duszą. Ciało jako pusta skorupa, zostaje porzucone. Kyouko, mając nadzieję, że mimo wszystko można jeszcze jakoś dotrzeć do Sayaki i przypomnieć jej o jej duszy, wyrusza, wraz z Madoką, na jej poszukiwanie. Nadzieja jest jednak płonna – wiedźma nie może na powrót stać się puella magi – Sayaka nie żyje, a próbując ją pokonać, umiera także Kyouko.
Im głębiej w fabułę, tym bardziej okazuje się więc, że z bycia puella magi nie wynika nic dobrego – dziewczęta nie tylko muszą oddać swoje dusze, ale zgoda na bycie czarodziejką to automatycznie zgoda na przypieczętowanie swojego losu jako wiedźmy. Każda puella magi kończy jako wiedźma – to los, którego nie da się uniknąć.

Kim zatem jest Kyubey, który sprowadza na dziewczyny takie przeznaczenie? Przyzwyczajeni do słodkich zwierzątek towarzyszących Czarodziejkom oraz zmyleni uroczym wyglądem Kyubeya, początkowo postrzegamy go jako istotę dobrą, która pragnie zwalczać wiedźmy, a zatem chronić ludzi. Nic bardziej mylnego. Po całej paradzie okropności, które rozgrywają się na oczach Madoki, Kyubey wyjaśnia jej, kim naprawdę jest – a zatem przedstawicielem rasy obcych istot żyjących w kosmosie, które próbują zapobiec entropii wszechświata. Aby to zrobić należy przeciwstawić entropii ogromną energię (z góry przepraszam za błędy merytoryczne; moja znajomość fizyki kończy się na pojmowaniu zjawiska grawitacji, toteż ten fragment serii był dla mnie dość mętny :P), której źródło rasa Kyubeya odkryła w ludziach, a dokładnie w dorastających dziewczętach. W momencie, gdy Soul Gem przemienia się w Grief Seed powstaje największa dawka energii i dlatego – bynajmniej nie z troski o los ludzkości – Kyubey przemienia dziewczęta w puella magi. Cel jest nie tylko egoistyczny – co więcej rasa Kyubeya sama nie odczuwa emocji. Dlatego właśnie ten z pozoru urokliwy zwierzaczek tak naprawdę jest istotą bezwzględną, zimną, pozbawioną empatii, która nie potrafi pojąć, dlaczego Madoka tak rozpacza z powodu śmierci pojedynczych bytów, jak Sayaka, czy Mami, skoro na świecie są miliony innych ludzi. Okrucieństwo Kyubeya jest niesamowite – to zupełne zaprzeczenie każdego stworzenia, które pomaga zwykłym nastolatkom przemienić się w Czarodziejki. Jego uśmiech, na początku nawet słodki, z czasem wydaje się coraz bardziej złowieszczy i bezlitosny.
Co jeszcze nietypowego jest w tej serii? Chociażby fakt, że Madoka, główna bohaterka, zostaje puella magi dopiero w ostatnim odcinku. To bez wątpienia precedens w skali gatunku. Przyznaję, że w każdym odcinku wypatrywałam przemiany Madoki. Wydawało mi się to jedną z najbardziej oczywistych rzeczy – skoro jest ona główną bohaterką, a serial opowiada o magical girl, to chyba oczywiste, że musi ona dość szybko zostać właśnie taką magiczną dziewczyną. Nic z tego.

Walkę o Madokę Kyubey podejmuje z Homurą. Kyubey twierdzi, że Madoka, z nieznanych mu powodów, będzie najpotężniejszą puella magi w historii ludzkości, a co za tym idzie, przeistoczy się w najpotężniejszą wiedźmę. Dlatego tak ważne jest dla niego nakłonienie jej do podpisania paktu. Z drugiej strony mamy Homurę – puella magi, która owiana jest niezwykłą tajemnicą. Kyubey przyznaje, że sam nie pamięta, by podpisał kontrakt z Homurą, nie wie więc, jak została ona puella magi. Co więcej Homura już od pierwszych chwil poluje na Kyubeya i stale ostrzega dziewczęta, a zwłaszcza Madokę, że pod żadnym pozorem nie wolno jej zostać Czarodziejkami. Dopiero pod koniec serii poznajemy tajemnicę Homury. Okazuje się, że jest ona puella magi, która posiada moc cofania i zatrzymywania czasu. Dawniej Homura była nieśmiałą, nierozgarniętą dziewczynką, dokładnie tym typem, który w schematycznych opowieściach magical girl zostaje wybrany na Czarodziejkę. Poznaje ona Mami i Madokę, które puella magi są już od jakiegoś czasu. Homura zaprzyjaźnia się z nimi, nie zostaje jednak puella magi aż do Nocy Walpurgii – momentu przesilenia, w którym miasto atakuje potężna wiedźma, której Madoka nie jest w stanie sama pokonać. Madoka umiera w wyniki walki z Walpurgią i wtedy dopiero Homura decyduje się zawrzeć umowę z Kyubeyem – jej życzenie to zdobycie umiejętności manipulowania czasem, tak by mogła cofnąć się i uratować Madokę. Czas się cofa, wszyscy oprócz Homury zapominają o wydarzeniach poprzedniego miesiąca, zaś sama Homura robi wszystko, by uratować Madokę. Nie udaje jej się to, więc próbuje raz jeszcze. I jeszcze. I jeszcze. Wpada w pętlę, niczym w Dniu Świstaka, z tym, że za każdym razem sytuacja robi się coraz mniej zabawna. Ilekroć Homura by nie próbowała, wciąż dochodzi do katastrofy. Prawdziwa tragedia objawia się jednak dopiero przy próbie, która jest przedmiotem akcji anime. Ciągłe próby Homury tworzą coraz to nowe linie czasowe wydarzeń, każda z nich zaś kończy się tragedią dla Madoki. W wymiarze uniwersalnym potęguje to przekleństwo dziewczyny – Homura próbując ją ocalić, czyni z niej postać tragiczną. Madoka staje się centrum wszystkich osi, potęguje się nagromadzona wokół niej energia. Z każdym powtórzeniem, los Madoki staje się coraz bardziej przeklęty, co daje jej coraz większą potencjalną energię magiczną – chcąc ocalić przyjaciółkę przed losem puella magi, Homura czyni z niej najpotężniejszą puella magi w dziejach. Ironia jest okrutna. Nie sposób przerwać tego kręgu – nawet, gdy Homura pojmuje już, że jej działania coraz bardziej przypieczętowują los Madoki, nie może się poddać. Utrata nadziei na uratowanie przyjaciółki, jest równoznaczna z samounicestwieniem. Gdy Homura się podda, przemieni się w wiedźmę, a wtedy Madoka będzie musiała zostać puella magi, żeby ją pokonać.
Jak już wspomniałam, do przemiany Madoki dochodzi dopiero w ostatnim odcinku. Wbrew błaganiom Homury, decyduje się ona zostać puella magi, by pomóc przyjaciółce w walce podczas Nocy Walpurgii. Potencjał Madoki jako puella magi sprawia, że może ona wypowiedzieć absolutnie każde życzenie, nawet takie, które przeczyłoby prawom fizyki, i zostanie ono spełnione. Logiczne – najpotężniejsza Czarodziejka może wypowiedzieć największe życzenie. Nie bez powodu, jak się okazuje, tak długo przyszło nam czekać na przemianę Madoki. Do tego zresztą zmierza cała fabuła. Jako widzowie rozumiemy, że Madoka, świadoma absolutnie wszystkich zagrożeń wynikających z losu puella magi, nie odda swej duszy za byle jakie życzenie. Jednocześnie pojmujemy, że potrzebne jest jakieś niezwykłe wydarzenie, które przerwałoby pętlę czasową powstałą w wyniku działań Homury. Z tego względu przy końcówce serii domyślałam się już, że życzenie Madoki będzie miało wymiar uniwersalny i że będzie wymagało, by dziewczyna poświęciła własne życie w imieniu dobra innych. Tak też się staje – Madoka życzy sobie zmiany losu wszystkich puella magi. Wypowiada życzenie, zgodnie z którym żadna puella magi – w przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości – nie skończy jako wiedźma. Aby spełnić to życzenie Madoka przeistacza się w niecielesny byt, który pojawia się przy każdej puella magi, ilekroć jej Soul Gem ma się przemienić w Grief Seed i oczyszcza jego mrok. Oznacza to jednoczesne unicestwienie Madoki jako żywej istoty – wszyscy, poza Homurą, zapominają o jej istnieniu, zostaje ona wymazana z ich życia.
Przyznam szczerze, że zakończenie wydaje mi się trochę kulawe. Fakt, że trudno znaleźć dobre wyjście z sytuacji, w którą twórcy się wpędzili, wprowadzając wątek pętli czasowej, niemniej ten finał, który otrzymaliśmy, pachnie trochę chodzeniem na łatwiznę. Skoro żadna puella magi nie przemienia się w wiedźmę, wynika z tego, że wiedźmy w ogóle nie istnieją. Dlaczego więc istnieją puella magi, skoro nie ma istot, z którymi pierwotnie miałyby walczyć? Na potrzeby takiego rozwiązania, stworzone zostają swego rodzaju demony – typ ciemnej energii, którą również trzeba pokonywać, co ma, zdaje się, uzasadniać istnienie puella magi. Znikają jednak Grief Seedy – wychodziłoby więc na to, że znikają lub zmieniają swoje właściwości Soul Gemy. Czy oznacza to więc, że dziewczyny nie muszą już oddawać swoich dusz w zamian za życzenie? Czy zatem wypowiadają jakiekolwiek życzenia? Bo jeśli nie, to stoi to w sprzeczności z wcześniejszymi słowami Kyubeya o tym, że wiele potężnych kobiet w historii (pada sugestia o Kleopatrze, Joannie D’Arc i kilu innych) było puella magi i do historii przeszły właśnie dzięki swoim życzeniom… Sama nie wiem. Życzenie Madoki zmienia prawa rządzące światem, jednak nowa rzeczywistość nie zostaje zbyt dobrze dopracowana. Toteż samo zakończenie średnio mnie przekonało.
Jeśli już jesteśmy przy minusach serii. Przyznam, że o ile fabuła jest rewelacyjna, to same postaci nie powalają. Z pewnością stało się tak właśnie z powodu ich podrzędnej roli względem wydarzeń fabularnych, niemniej bywały momenty, w których to raziło. Nie wiem, czy celowo, czy po prostu jako wypadek przy pracy, Madoka była tak bezbarwna. Przez większość serii jest właściwie żadna. Gdyby nie tytuł trudno by było wywnioskować, że to ona pełni rolę głównej bohaterki. Podobnie nie do końca przekonuje mnie Homura. Nawet, gdy dowiadujemy się o niej prawdy, tego że w istocie jest szlachetna i pragnie ocalić Madokę, mętna pozostaje jej motywacja. Rozumiem, że Madoka jest jej przyjaciółką, ale trudno mi jakoś uwierzyć, że z tego powodu Homura decyduje się na taką ofiarę – Madoce non stop przypomina, że nie wolno jej rezygnować ze swojego życia na rzecz losu puella magi, bo przecież ma rodzinę, przyjaciół, swój świat. Tymczasem Homura rzuca to wszystko i sama zostaje puella magi. Bywały momenty, kiedy odnosiłam wrażenie, że bohaterki mają być tylko reprezentacjami poszczególnych postaw, a nie dobrze zindywidualizowanymi i wiarygodnymi postaciami.

Ten wpis zaczęłam jednak od wzmianek o grafice i muzyce. Wróćmy więc do tego.

Animacja Madoki jest powalająca – w zupełnie inny jednak sposób, niż np. animacja Byousoku 5 cm, nad którą jakiś czas temu się rozpływałam. Same postaci rysowane są w najgorszy możliwy sposób – wielkie głowy, nieproporcjonalnie małe ciała – styl w pół drogi między klasyczną kreską shoujo a super deformed. Wydaje się to jednak kolejny element zabawy z gatunkiem. Pierwszy odcinek to kompletna zmyłka – pokazuje się nam obrzydliwie słodkie postaci, ćwierkające cienkimi głosikami, debatujące nad kolorem wstążek do włosów. Wszystko zmienia się w momencie wkroczenia w wymiar równoległy, będący światem wiedźm. Animacja jest tam nieprawdopodobna – surrealistyczne wycinanki i kolaże, przerażają i zarazem fascynują. Czysta abstrakcja. W tej przestrzeni puella magi walczą z wiedźmami – i to nie za pomocą bereł w różowe serduszka, a korzystając z wielkich pistoletów, karabinów, armat etc. Z tak nietypową animacją jeszcze się nie spotkałam. Już za samo to należy się przeogromny plus. Bez tego ta seria mogłaby wypaść sporo gorzej. Oczywiście, pomysł na fabułę nadal byłby świetny, ale to animacja odpowiada za niezwykły, surrealistyczny, pełen grozy klimat tej opowieści. Z każdym odcinkiem przybywa mroku – stopniowo historia zatraca swój cukierkowy charakter z pierwszego odcinka, a projekty postaci stają się jedynym jego śladem, raczej już prześmiewającym konwencję, niż podtrzymującym typowe dla magical girls techniki.
Czas na ścieżkę dźwiękową. To kolejna ogromna zaleta serii. Muzyka skomponowana przez Yuki Kajiurę, podobnie jak animacja, powala i potęguje klimat grozy. Utwory są mocno zróżnicowane i jak na tak krótką serię jest ich dużo. Na całość ścieżki dźwiękowej składają się aż trzy płyty – nie jestem pewna, czy wszystkie melodie słyszymy w samym anime, ale faktycznie muzyka towarzyszy tej serii w bardzo wielu momentach i zawsze jest doskonale dobrana. Niech za przykład posłuży tu często powracający w serii temat „Sis puella magica!”. Utwór, choć nie ma klasycznie japońskiego brzmienia (w pierwszej chwili skojarzył mi się trochę z muzyką celtycką, a trochę z klimatami arabskimi :P), zachowuje ducha japońskiego fatalizmu i doskonale buduje klimat scen, którym towarzyszy.

Podsumowując – niezwykłe anime, które w oryginalny i ciekawy sposób odświeża gatunek stary jak świat. Gdyby trochę dopracować same postaci, byłby ideał. Ale i tak – jest blisko :)

Reklamy

4 responses to “Mahou Shoujo Madoka Magica – o czarodziejkach inaczej

  1. Ach, uwielbiam to anime. Ja również początkowo miałam wrażenie, że oglądam jakiś szajs dla dziewczynek, dopiero odcinek 3 i jego końcówka zmienił moje podejście. Z bohaterek najbardziej polubiłam Homurę i Sayakę – chyba za życzenia jakie wypowiedziały. Mami tez była milutka, ale zbyt szybko odesłano ją do na drugą stronę.
    Madoka wykreowana została na typowe cielątko – swoją dobrocią przypominała mi Usagi z początkowych odcinków Sailorek. Co do finału, mam podobne zdanie co Ty. Życzenie Kaname było w porządku, ale mogli wymyślić coś bardziej wystrzałowego :) Zresztą u mnie na blogu mam recenzję tegoż anime, możesz przeczytać i sama zobaczysz, że w dużej mierze podzielam Twoje zdanie.

    • Tak, tak, 3. odcinek zmienił wszystko! Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że Mami zginęła, tak zupełnie na poważnie i to w taki sposób – to było kompletne zaprzeczenie wszystkiego, co znamy z opowieści o magical girls, pierwsze zresztą na długiej liście ;)

      Cielątko, to dobre określenie na Madokę ;) Główna bohaterka, która przez 11 z 12 odcinków serii tak naprawdę nie jest główną bohaterką. Rozumiem, że zabieg był celowy, ale w sumie Madoka sporo na tym straciła – jak dla mnie była kompletnie bezbarwna i po całej serii, gdy nie była w stanie podjąć żadnej decyzji, żadnego konkretnego działania, jej życzenie o zbawieniu wszystkich magical girls wydawało się tym bardziej niezgrane z całością…

      I w takim razie pędzę poczytać – bardzo chętnie zapoznam się z Twoją recenzją :)

      • Dla mnie to życzenie Madoki było właśnie kwintesencją tego kim była. Dziewczę tak mocno kochało całą ludzkość, że gotowe było poświęcić się dla ogółu. Chyba twórcy specjalnie zrobili z niej ciepłe kluchy, w ostatecznym rozrachunku Madoka mogła jedynie zginąć. Nic innego nie wchodziło w rachubę. Dlatego też miałam do niej stosunek obojętny, przymykałam oko na jej ślamazarność bo i tak skończyła najgorzej z całej paczki :)

  2. Łoooo gratuluje weny i oczywiście ciekawa recenzja! Puella magica madoka to jedno z najlepszych anime jakie kiedykolwiek oglądałam, no i na pewno będzie kultowe, o ile już nie jest. No i właśnie najlepszy jest ten 3 odcinek, który odmienia diametralnie zdanie na temat anime. A co do bezbarwnych postaci, to może bylo celowe zagranie? powielenie schematu ze sztampowych anime magical girls, by uwydatnić dramaturgię fabuły i sytuacji? jak by wstawili heroinę o mocnych nerwach, to myślę, że nie łapałoby to aż tak za serducho:) pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s