Wiosna 2013 – pierwsze wrażenia (cz.2)

aku_no_hana_01

Pora na drugą część pierwszych wrażeń z sezonu wiosennego. Tym razem motywem przewodnim wpisu będzie szkolny setting – a zatem przyjrzę się z bliska trzem szkolnym seriom, do którym przymierzyłam się w tej wiosny. Wiadomo, że szkolne obyczajówki nie są szczególnie ambitnymi dziełami i nie należy spodziewać się po nich cudów – mimo tego potrafią się sprawdzić w roli dobrej rozrywki, stąd zawsze chętnie się z nimi zaprzyjaźniam. Ten sezon zdaje się niestety odstawać od tej normy – spośród trzech serii szkolnych, które zaczęłam oglądać, jedynie jedna zdaje mi się godna uwagi, a o niej można powiedzieć wszystko, poza tym, że jest standardową szkolną obyczajówką ;)
A zatem do konkretów – dzisiaj pora na Aku no Hana, Photokano oraz Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru.

Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru

oregairu_01

O czym to jest: Ta komedia romantyczna obraca się wokół aspołecznego licealisty Hachimana Hikigayi z dość pokręconym światopoglądem – oczywiście chłopak nie ma przyjaciół ani tym bardziej dziewczyny. Widząc swoich kolegów z klasy podekscytowanych rozmowami o ich nastoletnich życiach, mruczy pod nosem, że są bandą kłamców. Zapytany o swe plany i aspiracje, odpowiada, iż na pewno nie marzy mu się żadna praca. W końcu nauczyciel zmusza go do przyłączenia się do klubu pogotowia ochotniczego, zajmującego się pomaganiem ludziom. Traf chce, że członkinią owej dziwnej organizacji jest najpiękniejsza dziewczyna w szkole, Yukino Yukinoshita.

Liczba obejrzanych odcinków: 3

Pierwsze wrażenia: Już sam wstępny opis daje jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia z serią, która tyle wspólnego ma z oryginalnością, co pies z rybą :] Po raz kolejny widzimy zblazowanego nastolatka, który cechuje się antyspołeczną postawą, mimo to jednak zmuszony jest do wstąpienia do klubu szkolnego. Tam poznaje piękną dziewczynę, która może nie jest zblazowana, ale na pewno wyalienowana. Do kompletu dołącza ich totalne przeciwieństwo – kolejna szkolna koleżanka, naiwna, wesoła i za wszelką cenę pragnąca zdobyć wielu przyjaciół. To główny motor tej opowieści. Nie szukając daleko, poniekąd przywodzi to na myśl OreShurę z zeszłego sezonu, choć założenia fabularne są nieco inne. Niemniej w Oregairu (zbieżność skrótów też daje do myślenia) nie uświadczymy niczego zaskakującego czy świeżego. Co w takim razie może uratować komedię szkolną z milionem wyświechtanych klisz? Dobre gagi i intrygujący bohaterowie. Tutaj niestety nie znajdziemy ani jednego, ani drugiego.

oregairu_02

Pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy po obejrzeniu premierowego odcinka, to fakt, że anime to jest niemiłosiernie wręcz przegadane. Niestety kolejne odcinki tylko wzmocniły to odczucie. W tej serii prawie nic się nie dzieje, bo też i nie może, skoro 3/4 odcinka upływa na niekończących się dysputach między bohaterami – słowo „dysputa” nie pada tutaj przypadkiem. Dialogi te niewiele mają wspólnego z normalną rozmową normalnych nastolatków. Szczególnie w wykonaniu Hachimana i Yukino rozmowa przybiera niedorzeczną formę – dialogi są długie, zawiłe i niewiele z nich wynika. Widz nie dostaje nawet czasu, żeby się nad tym zastanowić, broń Boże tym bardziej samodzielnie wyciągnąć jakieś wnioski, bo wszystko mówione jest dosłownie i nieprzerwanie.
Co gorsza bohaterowie nie wzbudzają sympatii. Zblazowanie Hikiego nie dość, że jest wtórne, to jeszcze zupełnie nieprzekonujące – wiemy, że jest taki od lat, ale nie wiemy, dlaczego. Po prostu ma focha na cały świat. Nie cierpię takich bohaterów. Yukino z kolei też nijak się nie wybrania jako heroina – ze swoim antyspołecznym podejściem, przypomina raczej wypranego z emocji robota, aniżeli interesującą postać. Między bohaterami nie ma chemii – odnoszę wrażenie, że nudzą się w swoim towarzystwie, a ja nudzę się wraz z nimi.

oregairu_03

Absolutnie negatywnie odebrałam też wykorzystanie trzeci sezon pod rząd motywu chuunibyou. To mogło być zabawne przy produkcji KyoAni, mogło być zasadne przy OreShura, ale tutaj jest już nędzną zrzynką. Na szczęście nie jest to motyw przewodni serii, ale sam fakt, że wykorzystali to przy jednej z drugo- czy trzecioplanowych postaci, pokazuje już, jak niewielki wysiłek włożono w konstruowanie fabuły tej serii.
Nijak nie podoba mi się też grafika. Kiedy patrzę na projekty postaci i całe otoczenie, w którym się poruszają, przychodzą mi na myśl określenia: „prostackie” i „niechlujne”. Przyznam, że na plakatach jakoś lepiej się to prezentowało. I nie chodzi już tylko o to, jak szkaradną twarz ma protagonista – jestem na świeżo po seansie Toradora i choć ze świecą szukać w seriach szkolnych tak brzydkiego głównego bohatera, jakim jest Ryuuji, to dzięki świetnemu charakterowi jego aparycja nijak nie przeszkadza, a wręcz tworzy ciekawe połączenie z osobowością. Tutaj tego nie ma – Hachiman jest brzydki zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Kreska wydaje się zwyczajnie niechlujna, a animacja nudna – zresztą trudno oczekiwać fajerwerków po postaciach, które przez większość czasu tylko siedzą i poruszają ustami.

Ocena: 3/10

Podsumowanie: Wiem, że obejrzałam dopiero trzy odcinki i wiele się jeszcze może zmienić, ale nie jestem na tyle zaintrygowana, by na te zmiany czekać. Na tym etapie żegnam się z Oregairu, oceniając ją jako jedną z najsłabszych pozycji, z którymi zetknęłam się tej wiosny.

Photokano

photokano02

O czym to jest: Historia obraca się wokół licealisty, który dostał aparat lustrzankę od swojego ojca. Wydarzenie to obudziło w nim zainteresowanie fotografią. Kto wie, może fotki pstrykane ślicznym dziewczętom w szkole będą początkiem pięknego uczucia?

Liczba obejrzanych odcinków: 3

Pierwsze wrażenia: Krótko i na temat – koszmarne! Seria przytłacza nieznośną ilością fanserwisu przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek sensownej fabuły. Oczywiście wiedziałam, że jest to haremówka szkolna, w związku z czym nie spodziewałam się tutaj arcydzieła, ale liczyłam na dawkę relaksującej rozrywki, sympatycznych bohaterów, może trochę romansu. Tymczasem wychodzi z tego seria, w której oś dramatu koncentruje się wokół biustów i tyłków młodych licealistek. Dramat!

photokano03

Maeda, główny bohater tej opowieści, dostaje od ojca aparat i w ciągu jednego dnia przeobraża się w wielkiego fana fotografii, przy okazji artystę-amatora poszukującego inspirujących ujęć. Swoją drogą jest to bardzo smutne odwzorowanie rzeczywistości – dziś, każdy, kto ma lustrzankę, od razu uważa się za fotografa, a jeśli przy okazji zrobi zdjęcie czarno-białe natychmiast awansuje do ligi prawdziwych artystów. Maeda nosi się więc ze swoim aparatem po szkole, aż ściąga uwagę klubu fotograficznego, który szybko go rekrutuje. Sęk w tym, że nie jest to zwykły klub, który fotografuje co popadnie – bardziej by tutaj zresztą pasowała nazwa „klub hentaiów”, jako że główną aspiracją członków stowarzyszenia, jest robienie nieprzyzwoitych zdjęć swoim szkolnym koleżankom. Niech no się tylko któraś gdzieś nieopatrznie pochyli i pokaże fragment majtek, „klub fotograficzny” już tam jest.

photokano01

Zasadniczo w serii tej nie chodzi o nic innego, jak o to, by co chwila robić ujęcia dziewczęcej bielizny, przybliżenia wielkich biustów, ewentualnie sesje Maedy, któremu udaje się nakłaniać kolejne koleżanki do pozowania – co ważne dziewczęta bardzo chętnie przyjmują przy tym wysoce sugestywne pozy. Sam Maeda jest tragicznym protagonistą – nie ma za grosz charakteru, z grona kolegów nie wyróżnia się niczym poza tym, że ma aparat, a mimo to wszystkie panienki na drodze natychmiast same mu włażą w ręce – i to dosłownie. A to jedna się potknie i dziwnym zbiegiem okoliczności wpadnie na Maedę tak, by go przy okazji pocałować, a to on się potknie i próbując zahamować upadek, złapie kolejną pannę za niedorzecznie obfite piersi, a to innej bohater niechcący wjedzie pod spódnicę, poślizgując się na wypolerowanej podłodze. Ta seria obfituje w najgłupsze możliwe motywy, zwyczajnie nie da się na to patrzeć.

Ocena: 2/10

Podsumowanie: O ile o Oregairu powiedziałam, że jest przeciętne, bo szalenie wtórne, o tyle o Photokano nie mogę powiedzieć nawet tyle. Ta seria nie jest przeciętna – jest po prostu absolutnie zła. Zdecydowanie najgorsza pozycja wiosennego sezonu, na którą trafiłam. Rzucam ją z efektem natychmiastowym i przenigdy już do niej nie wracam.

Aku no Hana

aku_no_hana_04

O czym to jest: Takao Kasuga jest chłopcem kochającym czytać, szczególnie poezję Baudelaire Les Fleurs du Mal (Kwiaty Zła). Dziewczyna w jego szkole, Nanako Saeki, jest jego muzą, jego Wenus – zawsze podziwia ją z dystansu. Pewnego dnia zapomina swojego tomiku Les Fleurs du Mal w klasie, więc pędem biegnie go zabrać z powrotem. Na miejscu jednak znajduje nie tylko ulubioną książkę, ale i strój do w-fu Nanako. Pod wpływem impulsu zabiera go ze sobą! Teraz wszyscy mówią o „jakimś zboczeńcu”, który ukradł ubranie Saeki, a Kasuga umiera od wyrzutów sumienia. Ponadto dziwna i trochę straszna Nakamura z jego klasy, widziała całe zajście. Jednak zamiast wyjawić wszystko, dziewczyna rozpoznaje w Takao bratnią, zboczoną duszę, zaś swą wiedzę postanawia wykorzystać w celu przejęcia kontroli nad jego życiem. Czy pomimo swojego mrocznego sekretu i wtrącania się Nakamury, chłopakowi uda się wreszcie zbliżyć do Saeki? No i co tak właściwie ta cała Nakamura od niego chce?

Liczba obejrzanych odcinków: 3

Pierwsze wrażenia: Trudno zacząć rozmowę o Aku no Hana, nie wychodząc od tematu grafiki, którą zdecydowano się zastosować w tej serii. Jest to ogromnie kontrowersyjny element tego anime – zdaje się, że dla niektórych bardziej bulwersujący, niż treść ;) Dzięki technice rotoskopowej osiągnięto tutaj niecodzienny efekt. Seria anime, która nie ma w sobie nic z moe? Zaiste niesłychane ;) Oczywiście z powodu tego, że grafika bardzo silnie naśladuje tutaj rzeczywistość, nie znajdziemy w Aku no Hana kawaii panienek, bishów czy kolorowych, nasyconych krajobrazów. Wszystko jest nieco wyblakłe i szarawe, a postaci – powiedzmy to sobie wprost – są po prostu brzydkie. Przy tym wszystkim jednak wydaje mi się, że wykorzystanie takiej grafiki jest posunięciem genialnym – dzięki niej seria nabiera bardzo specyficznego, nieco mrocznego, nieco psychodelicznego klimatu. Jak znalazł pasuje to do fabuły, która też potrafi wywołać gęsią skórkę.

aku_no_hana_03

Aku no Hana to anime nietypowe, by nie powiedzieć niezwykłe. Ma niepowtarzalną atmosferę. Poruszany jest tu temat rozkwitania zła w duszy ludzkiej – co ważne, nie w duszy jakiegoś wybitnie zakręconego psychopaty, a w duszy zwykłego, wydawać by się mogło, nastolatka. Choć Kasuga broni się przed tym, jak może, wchodzi w relację z Nakamurą, dziewczyną jeszcze bardziej mroczną niż on sam, która jednak swojej pogardy dla całego świata nie ukrywa. W bohaterach jest coś psychodelicznego – odrzucają, jednocześnie przyciągając swoją mroczną naturą. Całość wypada niepokojąco, wzbudza jednak przy tym ciekawość. Specyficzna grafika, a także oprawa akustyczna sprawiają, że widzom udziela się nastrój lęku, niepokoju i jednoczesnej fascynacji pierwiastkiem zła.

aku_no_hana_02

Trudno powiedzieć, w jakim kierunku zmierza ta seria – nie znam mangi, więc nie wiem, czy spodziewać się tutaj aktywnej walki Kasugi z Nakamurą, czy może wręcz przeciwnie, oczekiwać tego, że psychodeliczna koleżanka wciągnie chłopaka w swój pokręcony świat? Przyznam, że jestem ciekawa. Takie serie bardzo mocno wyróżniają się na tle typowych tytułów – czy pozytywnie, czy jednak negatywnie, czas pokaże. Jedno jest pewne – nie jest to propozycja dla wszystkich. Choć anime opowiada o licealistach, grupą docelową odbiorców są raczej starsze osoby. Trudno też serię tę nazwać rozrywkową – to, co jest w niej najciekawsze to jej niezwykle mroczna i zawiesista atmosfera oraz psychika głównych bohaterów. Szczerze liczę, że kolejne odcinki będą się coraz bardziej skupiać na wnikaniu w tę właśnie psychikę i dociekaniu przyczyn tak bujnego plonu tytułowych kwiatów zła w duszach Nakamury i Kasugi.

Ocena: 7/10

Podsumowanie: Zdecydowanie na plus – seria, którą zamierzam obejrzeć do końca. Przypomina ona bardziej eksperyment (tak fabularny, jak i graficzny), niż typową serię animowaną, ale tym bardziej warto przekonać się o końcowej jakości tego dzieła.

I to tyle w temacie serii szkolnych sezonu wiosennego – jak widać, szału nie ma ;) Trzecia część PW już niebawem :)

Advertisements

6 responses to “Wiosna 2013 – pierwsze wrażenia (cz.2)

  1. Bardzo się ciesze, że trafiłam na tego bloga, świetnie piszesz a z większością twoich opinii w zupełności się zgadzam.
    Ja Photokano nie oglądam, nie oglądałam i oglądać nie zamierzam ponieważ istnieje bardzo wątpliwa szansa na to, że harem na 12 odcinków będzie reprezentował sobą cokolwiek.
    Oregairu ciągne w sumie chyba tylko dlatego bo główni bohaterowie i fabuła nie irytują mnie na tyle aby przerwać a jeden odcinek na tydzień nie jest aż takim wyzwaniem (gdybym miała jednak oglądać serię ciągiem to zapewne bym wysiadła). Chociaż wtórność powala, to fakt. Osobiście byłam w stanie znieść te wymiany zdań między głównymi bohaterami zerżnięte żywcem z Bakemonogatari (którego btw nie cierpie) jednak w momencie gdy nasz kochany protagonista wspominał swoje alter ego z czasów gimnazjum, które było praktycznie identyczne jak te Yuuty z Chuunibyou poczułam się po prostu zażenowana.
    Aku no hana trzyma poziom jak na razie i przyciąga tym specyficznym klimatem. Akurat w tym anime kreska mi w ogole nie przeszkadza. Jeśli chodzi o dalszy rozwój fabuły to osobiście myślę, że w końcu ktoś kogoś zabije tylko ciężko przewidzieć kto miałby być ofiarą a kto oprawcą. Zastanawiam się tylko skąd na malu taka żałosna ocena tego anime… Grafika?
    To się rozpisałam, a teraz lecę czytać starsze notki :) Pozdrawiam i weny życze :)

    • Dziękuję za miłe słowa :) Ja cieszę się tym bardziej, że dotarłaś na tę stronę. I oczywiście zapraszam do regularnych wizyt ;)

      Faktycznie, gdybym miała wybrać między Oregairu a Photokano, to postawiłabym na to pierwsze. Oregairu przynajmniej sili się na jakąś fabułę oraz postaci z konkretnymi cechami osobowościowymi – podczas, gdy te zaprezentowane w Photokano mają do zaoferowania, w zależności od bohatera (bohaterki właściwie) jedynie wielkie biusty, wielkie pupy i kilka skąpych strojów. Trzeba być naprawdę gigantycznym miłośnikiem fanserwisu, żeby wytrwać przy tym seansie.

      Morderstwo w Aku no Hana – motyw doskonale pasujący do klimatu tej serii! Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak psychodelicznie na Kasugę oddziałuje Nakamura – popycha go i naciska tak mocno, że nie byłoby dziwnym, gdyby ten i bez niej nieco zakręcony chłopak, w końcu psychicznie nie wytrzymał i coś takiego zrobił.
      A ocenę na MALu chyba dokładnie tym bym tłumaczyła – grafiką, która faktycznie odbiega od standardów. Z tego, co czytałam na innych blogach, odnośnie tej serii, wielu fanów mangi jest również zawiedzionych eksperymentalną ścieżką, którą poszła seria telewizyjna, więc pewnie i to leży u źródeł. Niemniej mam nadzieję, że ci którzy zostaną z serią do końca, nieco podniosą jej ocenę ;)

  2. Aż zacznę od PhotoKano, gdyż idealnie się zgadzam z twoimi słowami! Nie liczyłam w tej kwestii na nie wiadomo co, ale kreska sprawiła, że mimo wszystko sięgnęłam po 1 odcinek… i po 2. A potem z niesmakiem odstawiłam tę serię na bok. Fotografia to sztuka i myślę, że nikt nie będzie miał do tego żadnych „ale”. Jednak fotografować trzeba umieć, a w każdym razie tak było do teraz, gdyż wg tego anime wystarczy dostać aparat fotograficzny. Inne kwestia, aby mieć powodzenie u płci przeciwnej, trzeba mieć albo urodę, albo ciekawą osobowość, opcjonalnie być miłym człowiekiem, opcjonalnie wszystkiego po trochu, przynajmniej tak było do teraz, gdyż wg tego anime tadam! wystarczy otrzymać aparat fotograficzny. I w końcu, aby się czymś zainteresować i wstąpić do klubu należałoby najpierw coś poczytać, porozmawiać z innymi, lub… tak! wg tego anime wystarczy otrzymać aparat fotograficzny. Hm, ciekawa seria, szczególnie jeśli doda się do niej ujęcia szkolnych koleżanek w kostiumach kąpielowych lub pozach jakiś nie powstydziłby się panie z Playboy’a. Już dawno nie widziałam tak… złego tytułu. -.-
    Oregairu obejrzałam do końca, ale tylko ze względu na Hachimana. Jego komentarze dotyczące otoczenia jakoś zatrzymały mnie przy tej serii, nawet jeśli w 100% się z tobą zgadzam, że oryginalności w tym zero. Koniec końców bawiłam się nie najgorzej i za „+” uważam to, że pomimo 13 odcinków, nasz bohater nie zmienił swoich przekonań ani o centymetr, co jest czymś rzadko spotykanym w seriach, mających ukazać „uspołecznianie” niespołecznych odludków. Reszta bez szału, w pamięci raczej nie zostanie. Ot kolejna seria szkolna z powielonymi schematami.
    Aku no Hana… nadal trwam na 1 odcinku i nie jakoś nie mam czasu ani w sumie przekonania, aby się dalej za to zabierać, dlatego bardzo chętnie się dowiem, czy polecasz. ;)

    • Jak wspomniałam we wpisie wyżej, PhotoKano rzuciłam po trzech odcinkach, od czasu do czasu zerkałam jednak na to, co ludzie pisali o późniejszych epkach tej serii. I wygląda na to, że choć wydawało się to niemożliwe, później było tylko gorzej ;) W sumie skończyło się na tym, że co odcinek historia była niejako resetowana i bohater zdobywał serce kolejnej koleżanki. Czyli najgorszy możliwy scenariusz. Kompletnie nie rozumiem, po co takie rzeczy są robione. To już chyba wolę scenariusz z gier otome, bo tam przynajmniej nie ma żadnego resetowania dotychczasowych „związków” bohaterek. Także bardzo dobrze, że porzuciłyśmy tę serię ;)

      Przyznam Ci, że ja Aku no Hana jeszcze męczę – jestem na 11 odcinku i kompletnie nie mam ochoty na ostatnie dwa, choć teraz głupio by już było serię porzucać. I to chyba najlepsza odpowiedź na Twoje pytanie odnośnie jakości tej serii. Jako eksperyment graficzny jest bardzo ciekawa – czegoś takiego jeszcze nie widziałam i już choćby z tego względu, uważam, że warto przynajmniej na jeden odcinek rzucić okiem. Tyle, że poza tym naprawdę nie jest dobrze. Jeszcze początek się jakoś broni, ale im bardziej główny bohater pogrąża się w swojej psychozie, tym bardziej dociera do widza, że to strasznie naciągane, bo tak naprawdę nie ma ku temu powodu. Niestety fabuła jest przesadnie rozdmuchana, a postaci nie wzbudzają ani grama sympatii czy zrozumienia. Miało wyjść chyba coś mrocznego i fascynującego, wyszła udziwniona historia z mało przekonującymi bohaterami. Także nie wydaje mi się, by było warto na to czas poświęcać.

      • Po 2 odcinkach nie wydawało się, że seria jednak pójdzie w konwencję „jeden epek = jedna dziewczyna”, ale skoro na tym skończyli to faktycznie dobrze, że mam już tę serię za sobą. Nie wiem czy widziałaś Amagami SS? W tym anime było dokładnie to samo, z tym że 4 odcinki = jedna dziewczyna. O dziwo jakoś dotrwałam do końca, gdyż temat był tam potraktowany nieco bardziej poważnie. Niemniej jednak po Amagami SS wszelka ochota na tego typu anime mi przeszła, dlatego mam nadzieję, że rozwiązanie to nie znajdzie zastosowania w większej licznie tytułów.

        Skoro piszesz, że Aku no Hana fabularnie nie porywa, to chyba na razie sobie odpuszczę. Może w jakiś nudny wieczór, dla zabicia czasu wrócę do niego, ale na razie ląduje w On-hold. Ostatecznie opis serii, nigdy nie obiecywał niczego fascynującego, ale kreska i klimat z pierwszego odcinka zrobiły swoje. Szkoda, że wyszło jak wyszło, ale ostatnio zawody na tym polu są coraz częściej spotykane, więc czas się nauczyć nie nastawiać kompletnie na nic. Eh. strasznie to brzmi.

        • Amagami SS właśnie zaczęłam kiedyś oglądać, z taką myślą, że może to być ciekawe podejście do realizacji kilku wątków w obrębie jednej serii. Niestety jakoś nie przebrnęłam. Po pierwszej ścieżce przerzuciłam serię do On-hold. Chyba winą za to obarczyłabym głównego bohatera, który wydawał mi się szczególnie irytujący. Oczywiście, zazwyczaj panowie, wokół których gromadzi się jakiś haremik, za wiele sobą nie reprezentują, ale w Amagami wydało mi się to szczególnie rażące. A już po tym, jak przeczytałam kilka opinii na temat tego, że to właśnie pierwsza ścieżka była najciekawsza, zupełnie straciłam zapał. Nie wiem, czy kiedyś do tego powrócę, niemniej wydaje mi się, że jeszcze takie podejście może się wybronić – kiedy jedna bohaterka dostaje te 3-4 odcinki, jeszcze można w to spakować sensowną love-story. Ale jeśli na cały rozwój wątku uczuciowego przypada, jak w Photo Kano, jeden 20-kilkuminutowy odcinek, to już po prostu nie ma prawa się udać. Takim seriom z miejsca dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s