No.6 – opowieść o burzeniu murów i zacieraniu granic

no_6_5674602

Seans serii No.6 zakończyłam kilka dni temu. I przyznam szczerze, że pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po zakończeniu ostatniego odcinka, było odszukanie powieści, która stanowi pierwowzór anime. Niedosyt pozostawiony przez No.6 był tak duży, że choć jak to zwykle w tygodniu bywa, musiałam wstać około godziny 6 rano, do 2 w nocy siedziałam, czytając pierwsze rozdziały wspomnianej powieści. Tak – No.6 okazało się, przynajmniej dla mnie, opowieścią, od której nie można się oderwać na przekór wszelkiej logice. A zatem, od początku…

no-6-01-41

Shion, główny bohater tej opowieści, jest chłopcem o niezwykłej inteligencji, który żyje w mieści zwanym No.6. Miasto to jest jednym z sześciu pozostałych na Ziemi terenów możliwych do zamieszkania – reszta zatopiona została w wyniku ostatniego konfliktu zbrojnego na skalę światową. No.6 jest miastem idealnym – zerowy poziom przestępczości, zadowoleni obywatele, wysoko rozwinięta technologia. Shion, w wyniku testów na inteligencje, przydzielony zostaje do najbardziej wyróżnionej elity – ponadprzeciętne IQ, które rozwijać ma w najlepszym szkolnym programie, pozwala jemu i jego matce na zamieszkanie w ekskluzywnej dzielnicy miasta, Chronosie, i swobodne korzystanie ze wszelkich przywilejów społecznych. Chłopak dorasta więc w kompletnie bezstresowej atmosferze, otoczony wygodą i w poczuciu bezpieczeństwa. Jeden incydent burzy jednak cały jego poukładany świat.

NO.6 - 01 - Large 19

Pewnego dnia, do jego domu wkrada się dziwnie wyglądający chłopiec, jak się okazuje rówieśnik Shiona. Jest ranny, ledwo stoi na nogach. Dobrotliwy i naiwny Shion oferuje mu pomoc. Okazuje się, że Nezumi, bo tak chłopak ma na imię, uciekł spod kurateli Ministerstwa Bezpieczeństwa – wysłany został za nim list gończy. Określony kodem VC (Violent Criminal) uznany został za wroga systemu, którego należy jak najszybciej odszukać i ukarać. Mimo tej wiedzy, Shion pomaga chłopakowi – opatruje jego ranę, daje mu posiłek i pozwala spać we własnym łóżku. Rano Nezumi ucieka, zaś Shion stawić musi czoła konsekwencjom, które pociąga za sobą jego czyn. Pomoc uciekinierowi uznana zostaje za nieumiejętność właściwej oceny sytuacji i Shion, wraz ze swoją matką, z dnia na dzień zostają zdegradowani do miana przeciętnych obywateli. Wyrzuceni ze swojego pięknego domu, pozbawieni opieki socjalnej i edukacji, która miała zapewnić chłopakowi najwyższą pozycję. Muszą zaczynać od zera.

NO.6 - 02 - Large 11

Gdy wracamy do Shiona po upływie czterech lat, pracuje w administracji jednego z parków miejskich – jego zadaniem jest utrzymywanie porządku na terenie parku. Pewnego dnia znajduje tam zwłoki człowieka, który zdecydowanie nie umarł śmiercią naturalną – gdy chłopak próbuje zrozumieć, co mogło spotkać nieszczęsnego mężczyznę, z ciała denata nagle wykluwa się osa. Powiadomione natychmiast służby bezpieczeństwa, usuwają zwłoki, nie wyjaśniając jednak niczego ani Shionowi, ani jego współpracownikowi. Na następny dzień, gdy mężczyźni omawiają zaistniałą sytuację, Shion sugeruje, że władze mogą zatajać przed ludźmi pewne informacje. W tej samej chwili coś dziwnego zaczyna dziać się z przełożonym chłopaka – w mgnieniu oka, z młodego, zdrowego mężczyzny, przeistacza się w starca, jego skóra ciemnieje, wychodzą na niej dziwne plamy, włosy siwieją, po czym wypadają, podobnie zęby. Po kilku sekundach mężczyzna jest już martwy, a z jego ciała ponownie wykluwa się dziwna osa. Raz jeszcze pojawiają się służby bezpieczeństwa. Tym razem jednak nie zostawiają Shiona w spokoju – okazuje się, że w wyniku podsłuchania rozmowy w biurze Shiona, chłopak oskarżony zostaje o podważanie autorytetu władzy, co owocuje karą w postaci umieszczenia w zakładzie karnym. Gdy przerażonego i zdezorientowanego Shiona transportują do zakładu, nagle do jego życia powraca Nezumi, który odbija go z rąk służb specjalnych i wraz z nim ucieka. Nezumi zabiera Shiona do Bloku Zachodniego, terenów położonych poza grubymi murami No. 6, na których zamieszkują biedni, chorzy, niewykształceni ludzie, często parający się przestępczością w celu przeżycia. To zupełnie nowy świat. Shion nie tylko ma szansę przekonać się, jak niesprawiedliwa społecznie jest polityka No. 6, ale staje się też kluczową figurą w przedsięwzięciu związanym z tajemniczą plagą, która zaczyna się rozprzestrzeniać na terenie No.6.

NO.6 - 02 - Large 35

Tak zawiązuje się zaskakująco złożona fabuła, która niestety zamknięta została w jedynie 11 odcinkach serii telewizyjnej, co – jak okazuje się podczas seansu ostatniego epizodu – nie wystarcza na pełne i trzymające się kupy wyjaśnienie tajemnic nawarstwianych przez wcześniejszych 10 odcinków. Ale o tym później.

No.6 jest opowieścią wielowątkową. W ujęciu społecznym, jest to całkiem nieźle przedstawiona dystopia. Lubię takie tematy – fałszywe utopie, które gwarantować mają szczęście, z reguły okazują się zbyt idealne, by być prawdziwymi. Im bardziej idealne z wierzchu, tym większa zgnilizna w środku. Tak jest i tutaj. Pod tym względem No.6 przywołało skojarzenia z niedawno zakończonym przeze mnie Shinsekai Yori – oba społeczeństwa miały zwyczaj natychmiastowego pozbywania się osobników odmiennych od standardowego wzorca. Odmienność odczytywana jako potencjalne zagrożenie, doprowadzała w obu przypadkach do usunięcia danej osoby w niejasnych okolicznościach. Taki też los miał spotkać Shiona.

NO.6 - 04 - Large 34

Poza murami Świętego Miasta istnieje zupełnie inny świat – taki, którego zasad funkcjonowania Shion nie zna, a choć Nezumi nieustannie wbija mu do głowy, jak bardzo Zachodni Blok różni się od No.6, niedoświadczony chłopak wciąż kieruje się instynktami, które wykształcił sobie w bezpiecznej kolebce swego idealnego miasta. Jest pomocny, serdeczny, uprzejmy, pełen empatii, nie przechodzi obojętnie wobec cierpienia słabszych. Stopniowe odkrywanie fundamentów, na których zbudowane zostało No.6, choć otwiera Shionowi oczy na świat, nie zmienia jego podejścia. Jedynie cierpienie najbliższych jest w stanie zachwiać jego moralnością – dla nich jest w stanie przekroczyć każdą granicę. W tym również różni się od Nezumiego, którego osobiste motto głosi, że przywiązanie emocjonalne do drugiej osoby jest równoznaczne z wydaniem na siebie wyroku śmierci – im bardziej ci na kimś zależy, tym słabiej działa Twój instynkt zachowawczy. W myśl tej zasady Nezumi nie pozwala nikomu się do siebie zbliżyć – jest, czy raczej wydaje się być, zupełnym przeciwieństwem Shiona. Jest bezwzględny, zimny, egoistyczny, nie dba o innych ludzi. To jednak tylko fasada, zbudowana w wyniku zbieranych przez całe życie doświadczeń cierpienia. Obydwaj chłopcy w pełni ukształtowani zostają przez środowiska, w których przyszło im żyć. Mimo iż Shion, jeszcze jako dziecko, nie do końca kupuje ideologię propagowaną przez No.6, jako człowiek wychowany w dobrobycie i bezpieczeństwie, wierzy w ludzi, zawsze stara się dostrzec w nich to, co z natury dobre. Tymczasem Nezumi, od najmłodszych lat ofiara okrucieństwa ludzkiego, w drugim człowieku widzi przede wszystkim zagrożenie i naturalnego wroga. Gdy ta dwójka się spotyka, jest to również spotkanie dwóch skrajnie różnych światów. Nic więc dziwnego, że iskry lecą od początku do końca ;)

NO.6 - 06 - Large 29

Relacje między głównymi bohaterami szybko stały się tematem gorących dyskusji. Czy to już jest shounen-ai, czy jeszcze nie? Dla niektórych definitywnie tak – więcej nawet, mnóstwo osób zupełnie mylnie wrzuca tę serię do jednego worka z tytułami yaoi, co jest już zdecydowanym niezrozumieniem gatunku. Między Shionem a Nezumim istnieje bardzo silna więź emocjonalna. Jeden drugiemu zawdzięcza życie, choć to oczywiście nie jedyna przyczyna tej zależności. Tak Shion dla Nezumiego, jak i Nezumi dla Shiona, jest osobą, która otwiera mu oczy na nieznany świat. Z początku wydawać się może, że jedynym, który coś odkrywa, czegoś się uczy i coś dostaje, jest Shion. Nezumi, choć bardziej powściągliwy w artykułowaniu swoich emocji, przyznaje jednak, że to od Shiona otrzymał lekcję, której nie dał mu w życiu nikt inny, która ukształtowała go na zawsze – naukę o tym, że jeden człowiek może pomóc drugiemu za nic, z dobroci serca, nie oczekując nic w zamian. Shion pojawia się w krytycznym momencie życia Nezumiego – nie tylko dosłownie ratuje mu życie, dając schronienie przed pościgiem Ministerstwa Bezpieczeństwa, ale ratuje też jego człowieczeństwo, pokazując, w chwili największego zwątpienia i lęku, że w ludziach istnieje bezinteresowne dobro. Nawet, gdyby Nezumi uratował się tej nocy w jakiś inny sposób, nie byłby tym samym człowiekiem – Shion daje mu nadzieję i siłę do tego, by dalej żyć. To prezent, którego nie sposób przecenić. Dlatego też, choć stoi to w sprzeczności z całą jego filozofią życiową, gdy w grę wchodzi życie i bezpieczeństwo Shiona, Nezumi nie cofa się przed niczym, nie bacząc przy okazji na siebie.

NO.6 - 05 - Large 32

Bohaterowie często, w sposób niezwykle naturalny, okazują sobie wzajemną troskę i przywiązanie poprzez drobne gesty, które to leżą u źródła wielkiej niechęci jednej części widowni i wielkiej fascynacji drugiej. Nie ukrywam, że należę do tej drugiej grupy :)

Moim pierwszym kontaktem z anime traktującym o związkach męsko-męskich, było Junjou Romantica, o którym niestety nie miałam zbyt dobrego zdania. Dlatego też zwlekałam z kolejnym podejściem do tego typu tytułu. Dopiero po rekomendacji jednej z osób odwiedzających tego bloga, upatrzyłam sobie kolejny cel, a mianowicie No.6. Jestem niezmiernie wdzięczna za tę rekomendację, gdyż w oficjalnych recenzjach, seria nie jest określana jako shounen-ai i pewnie o wiele później bym w związku z tym na nią trafiła. Sposób, w jaki ukazane jest uczucie między bohaterami No.6 diametralnie różni się od tego, jak takie relacje ukazane zostały chociażby w JR. Wszystko jest tu niezwykle subtelne i pozostaje w strefie niedopowiedzenia. Nie ma tu klasycznego podziału na postaci seme i uke, dzięki czemu zamiast kolejnych powielonych stereotypów, dostajemy oryginalne, złożone postaci. Z pozoru to Nezumi wydaje się bardziej świadomą i dominującą postacią w tej relacji, a jednak często to Shion inicjuje momenty intymności, takie jak chociażby „pożegnalny pocałunek”, to on w sposób bardziej bezpośredni wyraża swoje emocje, ubierając je w proste, a jednak potężne słowa, świadczące o przywiązaniu i potrzebie bliskości. Czy jednak naprawdę, biorąc nawet pod uwagę, pocałunki, wyznania, wszystkie te momenty bliskości, ta seria to już shounen-ai? Można by polemizować ;)

NO.6 - 07 - Large 24

Wzajemna fascynacja bohaterów daleka jest od pociągu fizycznego. Wszystko rozgrywa się tutaj na płaszczyźnie emocjonalnej, a ewentualne momenty bliskości fizycznej, są jedynie niewinną manifestacją tych uczuć. Pocałunek Shiona, niezależnie od tego, jak bardzo hardcorowe yaoistki chciały by mu nadać znaczenie erotyczne, jest kompletnie aseksualny. Podobnie jest, gdy Nezumi zaciąga Shiona do tańca. No.6 pokazuje niezaprzeczalną fascynację, którą obydwaj bohaterowie odczuwają, a której korzenie tkwią w zetknięciu się z osobą diametralnie różną, która pokazuje im nieznany dotychczas świat. Należy jednak pamiętać, że w rzeczywistości wykreowanej przez tę serię, granice płci są bardzo płynne. Shion jako 16-latek jest kompletnie nieświadomy swej seksualności – nie potrafi nijak odpowiedzieć na propozycję swojej przyjaciółki Safu, która wprost mówi mu, że chce się z nim przespać. Z jednej strony jako dorastający nastolatek, doświadczać musi popędu seksualnego, z drugiej jednak nigdy tak naprawdę nie miał okazji, by się nad tym zastanowić, a jako postać na wskroś metodyczna, wychowana w kulcie rozsądnych kalkulacji poprzedzających jakiekolwiek czyny, nie umie zareagować instynktownie. Z drugiej strony jest Nezumi, bohater doświadczony przez życie, z pewnością również w sferze związanej z erotyką – kilkakrotnie sugeruje własną świadomość w tej dziedzinie. Więcej nawet, gdy jeden z bohaterów drugoplanowych, proponuje mu, by zaczął zarabiać poprzez prostytucję, Nezumi nie reaguje na to oburzeniem, czy zażenowaniem – to Shion odczuwa te emocje, słuchając czegoś podobnego na temat swojego przyjaciela. Nawet jeśli więc, wbrew sugestii Rikigi, Nezumi nie parał się tym zajęciem, z pewnością ma świadomość, że jest to częsty problem, przed którym w Bloku Zachodnim stają jego rówieśnicy. Choć więc z zupełnie różnych powodów, ani jeden ani drugi bohater, nie reprezentuje wyraźnego stanowiska w kwestii płci i pociągu seksualnego. Cała seria zdaje się raczej rozmywać tego typu granice, pokazując, że w tym upadłym, wyklętym świecie, takie rzeczy mają drugorzędne znaczenie.

NO.6 - 04 - Large 30

Najlepszym tego dowodem jest postać Inukashi – czy ktoś potrafi odpowiedzieć ze stuprocentową pewnością, czy to ta Inukashi czy ten Inukashi? Płeć tej postaci nie zostaje wyraźnie określona – pojawiają się przesłanki, zarówno dla jednej, jak i dla drugiej opcji. A przecież to nie jedyny przypadek zachwiania płciowego – sam Nezumi występuje w teatrze jako Eve, wcielając się w żeńskie role z klasycznych dramatów. Jako opowieść o człowieczeństwie, No.6 bardzo wyraźnie przekazuje, że nie liczą się biologiczne informacje o człowieku – jego wiek, wzrost, kolor skóry czy nawet płeć. Liczą się jego wartości i moralność. Relacja między Shionem a Nezumim jest przypieczętowaniem tej myśli. Mamy dwójkę młodych ludzi, którym na sobie zależy, którzy są w stanie dla siebie zrobić wszystko, którzy nie chcą bez siebie żyć. Jakie więc znaczenie ma to, jaka jest ich płeć i czy w związku z tym mówimy jeszcze o przyjaźni czy już o miłości? Muszę przyznać, że szalenie mi się podoba takie potraktowanie tematu. Z zasady od wyraźnie określonych związków i relacji, wolę przedstawienia tych, które bazują raczej na niedopowiedzeniach i delikatnym balansowaniu na granicy. No.6 takie właśnie jest i za to mu chwała, gdyż dzięki temu powstał jeden z najciekawszych związków międzyludzkich, jakie dotychczas w anime zaobserwowałam. Miejscami być może zaskakiwała ilość patosu w wyznaniach i deklaracjach bohaterów, sądzę jednak, że w serii, w której czyta się Szekspira, mówi o życiu i śmierci i walczy o losy ludzkości, patos nie jest wcale czymś tak zupełnie nie na miejscu ;)

NO.6 - 05 - Large 20

Oczywiście, bohaterowie bohaterami. Ale dobra historia powinna odznaczać się też dobrą fabułą. Tutaj niestety widać pewne niedostatki. Zaczyna się dobrze i przez długi czas z powodzeniem budowane jest napięcie i nawet, jeśli widać pojedyncze rysy na spójności świata przedstawionego, może spoglądać na nie z przymrużeniem oka. Tego samego niestety nie można powiedzieć o finałowych odcinkach. W kontekście bohaterów i ich rozwoju są niesamowite i niebywale emocjonujące. W kontekście fabuły, są jednak niemiłosiernie dziurawe i nielogiczne. Cała tajemnica rozwiązana zostaje trochę na zasadzie pojawienia się deus ex machina, a my jako widzowie mamy to po prostu przyjąć, nie zadając dodatkowych pytań. Jeśli więc ktoś ogląda No.6 dla fabuły, może poczuć się srodze rozczarowany.

NO.6 - 11 - Large 34

Słów jeszcze kilka na temat strony technicznej serii. Grafika i animacja są dobre, choć nie powalające. Do gustu przypadły mi projekty postaci, również przestrzeni takich, jak mieszkanie Nezumiego po brzegi wypełnione książkami. Tła, choć przedstawione zostały w nieco wyblakłej i ponurej kolorystyce (przy czym to zabieg zdecydowanie celowy), pozytywnie zaskakiwały swoją szczegółowością. Momentami kulała niestety animacja. O ile dynamiczne momenty wychodziły całkiem zgrabnie, o tyle okazało się, że nie do końca udaje się animowanie naturalnych, spokojnych ruchów postaci, czy ukazywanie ich z perspektywy i oddalnia, kiedy to wydawały się kompletnie płaskie i poruszającej jakby były zrobione z drewna.

Osobne miejsce poświęcić należy akustyce serii, przy czym zamiast skupiać się tutaj stricte na muzyce, openingu czy endingu (choć te były naprawdę niczego sobie), chciałabym pomówić chwilę o efektach pracy seiyuu zaangażowanych do tej serii. Nezumiemu głosu użyczał Yoshimasa Hosoya. Znałam go już wcześniej z roli Araty Watayi, za którą zbiera niekończące się pochwały ze względu na akcent bohatera czy też z roli Sentarou z Sakamichi no Apollon. Yoshimasa ma bezwzględnie bardzo męski i mocny głos. I o ile w innych swoich rolach po prostu zawsze mi się podobał, o tyle jako Nezumi mnie nieprzytomnie zachwycił. Jakby ta rola była napisała wprost dla niego lub jakby on urodził się po to, by zagrać właśnie tę postać :) Tak doskonała synchronizacja nie zdarza się często. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego bohatera z innym głosem. Co więcej, Hosoya jako Nezumi również śpiewa. I to jest dopiero niezwykłe. Jego wykonanie Buna no Mori de, gdy śpiewa je w ciężarówce z transportem ludzi do zakładu karnego lub Kaze no Requiem rozbrzmiewające wewnątrz podziemnej jaskini, pozwalały uwierzyć w zasadność słów Inukashi twierdzącej (przyjmuję wersję żeńską, gdyż oglądałam serię z polskim tłumaczeniem, a tam tak została określona ta postać), że Nezumi odprowadza swym śpiewem umierających, uwalniając ich od cierpienia. Hosoya naprawdę dał z siebie wszystko przy tej roli.

NO.6 - 06 - Large 24

W rolę Shiona wcielił się Yuki Kaji, którego też bardzo lubię. Yuki posiada niezwykle charakterystyczny głos, którego raczej nie da się pomylić z innym. Nieważne, w jakiej roli go słyszę, natychmiast wiem, że to on. Po raz pierwszy usłyszałam go w Shinsekai Yori, gdzie użyczył głosu mojej ulubionej postaci z tej serii, Satoru. Od tego czasu zwracałam na niego baczną uwagę. Bywa, że sprawdza się w danej roli świetnie, jak przy Satoru właśnie czy obecnie w roli Erena z Shingeki no Kyojin – nikt nie potrafiłby tak przekonująco zagrać rozwrzeszczanego Erena, tego jestem pewna ;) Ale Kaji pojawia się też w rolach, w których brzmi zdecydowanie dziwnie, jak np. w Zetsuen no Tempest czy Guilty Crown. Wydaje mi się, że ze swoim głosem powinien dostawać role chłopaków o silnych charakterach – jest w jego głosie coś ostrego, niezgrabnego, dla niektórych pewnie drażniącego. Moim zdaniem nie bardzo pasował do roli Shiona. Tutaj powinien się znaleźć ktoś z delikatniejszym, bardziej melodyjnym głosem. Nie zmniejsza to oczywiście mojej sympatii wobec Kajiego, ani tym bardziej wobec Shiona :) O ile jednak wybór Hosoyi na Nezumiego był strzałem w dziesiątkę, o tyle wybór Kajiego na Shiona – co najwyżej strzałem w szóstkę ;)

NO.6 - 10 - Large 33

No.6 to seria, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Jako osoba, dla której w danym tytule liczą się przede wszystkim bohaterowie, mogłam spokojnie przymknąć oczy na niedociągnięcia fabularne i cieszyć się niezwykle fascynującymi postaciami, które połączyła złożona, a przy tym piękna relacja. Jeśli podchodzicie do tematu w podobny sposób, jest szansa, że No.6 Wam się spodoba :) Oczywiście nie ma sensu, by z serią tą męczyły się osoby, które absolutnie nie tolerują jakichkolwiek wątków męsko-męskich – zresztą nie do nich ten tytuł jest kierowany, więc niechęć będzie w tym przypadku poniekąd obopólna ;) A co do braków fabularnych – bezwzględnie wynikają one z upchnięcia serii w 11 odcinkach. Literacki pierwowzór No.6 liczy sobie 9 tomów – nic więc dziwnego, że pewne rzeczy potraktowane zostały po łebkach, a inne zupełnie ominięte. Pozostawionym, podobnie jak ja, ze sporym niedosytem po seansie polecam lekturę książki, dzięki której można sobie nieco rozciągnąć w czasie obcowanie z No.6 :)

Advertisements

4 responses to “No.6 – opowieść o burzeniu murów i zacieraniu granic

  1. Zawiodłem się oglądając No6. Cieszę się, że wspomniałaś o literackim pierwowzorze, bo choć go nie czytałem, to Twoje entuzjastyczne słowa potwierdzają moją opinię, że twórcy anime zwykle nie potrafią robić dobrych ekranizacji powieści (ale już adaptacje wychodzą im całkiem, całkiem). Przyczyną jest prawdopodobnie, jak podałaś w swoim felietonie: bezrefleksyjne przycinanie tekstu do długości serialu. Nie potrafię zrozumieć tego, dlaczego zamiast dokonać adaptacji i z braku miejsca rozwinąć tylko część wątków, za to porządnie, zdecydowano się dać wszystkiego po trochu. Wątek „męsko-męski” jest tu dobrym przykładem: w formie, w jakiej pokazano go w serialu, niczego nie wnosi do fabuły oprócz zdziwienia.

    Oglądałem ten serial już dość dawno i nie przypomnę sobie szczegółowo zarzutów, jakie wobec No 6 wysunąłem, ale doskonale pamiętam, że fabułę uważałem za pietę achillesową serialu. Zerknąłem na tanuki.pl, gdzie zwykłem odhaczać obejrzane filmy i sprawdziłem, że dałem mu ocenę 5/10, co nie najlepiej o nim świadczy. Byłem zawiedziony. Paradoksalnie, cieszę się, że Tobie serial przypadł do gustu, bo niewątpliwie ma potencjał, którego było by szkoda skazać na zapomnienie czy zesłanie w Otchłań Nieudanych Produkcji.

    • No.6 oceniłam na 9/10, ale przyznam Ci, że doskonale potrafię zrozumieć, dlaczego Ty dałeś tytułowi ocenę 5. Gdy się nad tym obiektywnie zastanowić, próbowano tutaj złapać dwie sroki za ogon. I tak naprawdę nie wiadomo, czy to wątek związku Shina i Nezumiego miał uatrakcyjnić typową dystopijną fabułę, czy też wątek fabularny miał stanowić pretekst do opowiedzenia o nietypowym związku między bohaterami. Masz rację z tym, że fabularnie ta relacja niczego do głównego wątku nie wnosi. Moja pozytywna opinia, by nie powiedzieć, zachwyt tą serią, wynikają z tego, że zastosowałam właśnie tę drugą ścieżkę interpretacji – wątek idealnego miasta, którego mury muszą zostać zniszczone, uznałam za pretekst, który pozwolił doprowadzić do kolizji dwóch odmiennych światów, w tej serii reprezentowanych przez dwóch całkowicie różnych od siebie bohaterów.

      Trudno mi powiedzieć, na ile mądrzejsza fabularnie okaże się książka. Jestem dopiero na drugim tomie, jednak już teraz widzę, że kilka luk od początku w serii obecnych, w pierwowzorze tak naprawdę w ogóle nie zaistniało. Nie wydaje mi się, by była to jakaś szalenie ambitna powieść, ale jestem wręcz pewna, że odda sedno historii znacznie trafniej, niż seria animowana. Naprawdę nie potrafię pojąć, dlaczego dla tak opasłej książki wywalczono raptem 11 odcinków. Wydaje mi się, że gdyby zrobić z tego pełny sezon, taki jak np. dostało Shinsekai Yori, wyszłaby z tego bardzo mocna seria i to w ujęciu obiektywnym.

      Niemniej ja nie narzekam – z mojego subiektywnego punktu widzenia, było świetnie ;)

  2. Super, że obejrzałaś No,6 i że nie był to dla Ciebie czas stracony :) Ja po seansie za powieść co prawda nie złapałam, czytam tyko mangę. Co do końcówki i dziwnego rozwiązania wątków fabularnych to, co tu dużo mówić, masz 100% rację. Znów daje się we znaki upychanie czegoś z potencjałem w zbyt małej ilości odcinków. Ale cóż… musi być czas i pieniądze na kolejne serie o pół nagich dziewczynkach z podstawówki lub gimnazjum i ich do granic możliwości żałosnym obiekcie westchnień ;)

    • Jestem Ci szalenie wdzięczna za polecenie tej serii :) Z punktu widzenia bohaterów i relacji między nimi, była rewelacyjna. Rzeczywiście tytuły takie jak Junjou Romantica się do tego nie umywają. Subtelność i oryginalność relacji między Shinem i Nezumim sprawiają, że wymyka się ona stereotypom znanym z innych shounen-ai/yaoi.

      Mangę też sobie oczywiście przejrzałam, jeszcze zanim skończyłam anime – ale gdy zorientowałam się, że daleko jej jeszcze do końca, doszłam do wniosku, że nie wytrzymam z czekaniem na ewentualne dalsze chaptery i wymyśliłam sobie czytanie powieści ;) Swoją drogą, manga jest całkiem wierna swojemu pierwowzorowi literackiemu – dopiero w anime następują pewne odstępstwa.

      Strasznie żałuję, że nie ma więcej tego typu serii – niestety jednak masz rację, rynek zdominowany jest przez całkiem inny typ produkcji i nie za bardzo możemy coś na to poradzić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s