True Tears – łzawy dramat z kurczakami w tle

true-tears13-24

Pora na drugie podejście w kategorii mini-recenzja. Tym razem zamierzam być wyjątkowo zwięzła, jak na swoje możliwości :> A zwięzłość tę ćwiczyć będę na True Tears, krótkiej serii obyczajowo-romansowej, którą oglądałam w zeszłym tygodniu. Tak więc do rzeczy…

W kilku zdaniach: Shinichiro Nakagami, główny bohater tej opowieści, znajduje się w sytuacji z pozoru idealnej – obiekt jego nastoletniej miłości, Hiromi Yuasa, od roku mieszka pod jego dachem – gdy straciła własnego ojca, rodzice Shinichiro postanowili ją przygarnąć. Chłopak widuje ją więc nie tylko w szkole, gdzie chodzą do tej samej klasy, ale również we własnym domu. Niestety jednak ten układ wcale nie pomaga mu w zbliżeniu się do dziewczyny. Owszem, jest ona miła, uprzejma i uczynna, ale Shinichiro czuje, że oddziela ich niewidzialny mur, za którym Hiromi skrywa swoje prawdziwe emocje. Jego największym marzeniem jest przebicie się przez ów mur. True Tears to romans z kategorii haremowych, co oznacza, że Hiromi nie jest jedynym dziewczęciem zaprzątającym myśli naszego protagonisty. Pewnego dnia Shinichiro poznaje Noe Isurugi, ekscentryczną dziewczynę z równoległej klasy, o której krążą po szkole dziwne plotki – m.in. o tym, że potrafi rzucać klątwy. Shinichiro coraz częściej spędza czas w towarzystwie Noe, której dziwactwo w jakiś sposób go przyciąga. Pewnego razu dziewczyna mówi mu, że musi pozyskać czyjeś łzy, gdyż sama od dawna nie jest w stanie płakać. Ofiarodawcą łez mógłby być Shinichiro, ale jest jeden warunek – najpierw on i Noe muszą się do siebie zbliżyć. Łzy muszą bowiem pochodzić od osoby Noe drogiej. Pojawia się więc kolejna dziewczyna, która z jakiegoś powodu ma problem z uzewnętrznianiem prawdziwych emocji. Wianuszek adoratorek dopełnia Aiko, o rok starsza koleżanka Shinichiro, w której zakochuje się jego najlepszy przyjaciel. Problem polega na tym, że Ai kocha Shinichiro, ale zgadza się na związek z Miyokichim, żeby chociaż w ten sposób być blisko tego, którego naprawdę pragnie. Mamy więc całkiem konkretny galimatias uczuciowy, a kiedy dodamy do tego tytułowe łzy, wyjdzie rasowy dramat. Pytanie tylko, czy udany?

true tears - 10 - Large 15

Fabuła: Okruchy życia mają to do siebie, że ich fabuła nie musi być szczególnie zawiła, a nawet wybitnie logiczna. Ot, musi prowadzić od punktu A – w tym przypadku główny bohater ma do wyboru trzy dziewczyny – do punktu B – wybiera jedną. To i tak sporo, gdyż bywają i takie serie, w których do ostatecznego wyboru nie dochodzi i tak, jak zaczynają się haremowo, tak haremowo się kończą. Tutaj Shinichiro decyzję podejmuje. Nie będę psuła przyjemności osobom, które dopiero seans planują i nie zdradzę, kogo chłopak wybiera. Powiem tylko, że nie było to dla mnie takie oczywiste. W połowie serii, byłam przekonana, że jego decyzja będzie zupełnie inna. O ile więc w tym aspekcie zastrzeżeń nie mam, o tyle odnosiłam wrażenie, że fabuła jest niepotrzebnie udziwniana pewnymi wątkami. Sama kwestia kurczaków jako metafory tłuczonej przez całą serię. W sumie nie wiem, o co tutaj chodziło, a ten bzik Noe na punkcie wszystkiego, co z kurczakami związane, kompletnie do mnie nie trafił. Tak samo nie rozumiałam zasadności wprowadzenia całego wątku z bratem Noe, Junem. W pierwszych odcinkach dowiadujemy się, że Hiromi jest zakochana w Junie Isurugim (tak przynajmniej twierdzi), ten zaś, gdy się o tym dowiaduje, proponuje Shinichiro układ – jeśli on zacznie umawiać się z Noe, Jun zaprosi na randkę Hiromi (czego teoretycznie Shinichiro pragnie, gdyż za wszelką cenę chce dziewczynę uszczęśliwić, nawet jeśli jej szczęście, dla niego samego oznacza cierpienie). Wątek ten ewoluuje w coś strasznie dziwnego – nie sposób opowiedzieć dokładnie, bez zdradzania dalszego przebiegu fabuły, ograniczę się więc do stwierdzenia, że choć postać Juna bardzo polubiłam, to sposób, w jaki skonkludowana została jego historia, kompletnie nie przypadł mi do gustu. Nie był to niestety jedyny wątek, który wydał mi się niepotrzebnie udziwniony i naciągany. Odnoszę wrażenie, że próbując osiągnąć oryginalność, za bardzo tu pewne rzeczy przekombinowano.

Ocena: 6/10

true tears - 04 - Large 28

Postaci: No i tu się zaczyna. Bo wątki, jak wątki, bywają lepsze, bywają gorsze. Tym z czym miałam najtwardszy orzech do zgryzienia w tej serii, były same postaci. Zupełnie nie rozumiałam ich zachowania. W niektórych momentach było po prostu nielogiczne, w innych zwyczajnie bezmyślne, egoistyczne i okrutne.

Shinichiro, jak to często bywa z protagonistami tego typu historii, przez większość czasu był zwyczajnie nijaki. Niby zakochany w jednej, potem przerzuca się na drugą, potem robi kolejną zmianę i tak w kółko. Nie wie, czego chce, a dochodząc do tej wiedzy, rani ludzi wokół siebie. Szczęśliwie nieumyślnie, więc można mu to wybaczyć. Ostatecznie zresztą naprawia swoje błędy i sprząta bałagan, który narobił.

Noe to, jak już wspomniałam, osoba wysoce ekscentryczna, niestety jak dla mnie – do przesady. Całe to gadania o kurczakach i lataniu, karmienie Shinichiro ziarnami i fiksacja na milionie innych rzeczy – rozumiem, że miała być to opowieść z pogranicza baśniowości, że miała posiadać w sobie pewną magiczność, ale przy okazji była jednak zbyt bliska rzeczywistości, by przymykać oczy na tak dziwne zachowania i składać je na karb rzeczonej magiczności. Noe była dla mnie osóbką z wyraźnymi zaburzeniami psychicznymi, które na dobrą sprawę należałoby już leczyć.

true tears - 11 - Large 28

Najgorzej wypadły jednak Aiko i matka Shinichiro. Zachowanie pierwszej było skrajnie egoistyczne. Zakochana w jednym chłopaku, zaczyna umawiać się z drugim, tylko dlatego, że ten jest przyjacielem pierwszego i w ten sposób Aiko może mieć z nim nadal dobry kontakt. Strasznie to podłe traktować drugiego człowieka jako środek do celu, nawet jeśli on sam się na to zgadza. Z kolei matka Shinichiro to, według mnie, najczarniejszy charakter tej serii. Innym można ostatecznie wybaczyć, jako że nadal są dziećmi. Ona jednak jako osoba dorosła, mówiąc wprost, znęca się psychicznie nad Hiromi, w sposób, który doprowadza dziewczynę do depresji. Kłamstwo, którym ją karmi i cały szereg mściwych zachowań tak naprawdę wymierzonych w zmarłą matkę dziewczyny, to skrajne przejawy okrucieństwa. Nawet jeśli matka Shinichiro nienawidziła matki Hiromi, to przelewanie tej nienawiści na dziewczynę, przechodzi wszelkie granice.

Zostaje sama Hiromi. Trudno mi ją oceniać. W pewnych aspektach również zachowuje się nielogicznie i egoistycznie, ale w jakiś sposób rozgrzeszam ją właśnie ze względu na to, że padła ofiarą spaczonych intryg matki Shinichiro. Myślę sobie, że każdy nastolatek, gdyby usłyszał to, co ona z ust kobiety, która zapewnia jej dach nad głową, miałby duże problemy emocjonalne. Trudno się dziwić, że czując się opuszczona i odtrącona, Hiromi z jednej strony ma tak duże problemy z okazywaniem prawdziwych emocji, zaś z drugiej zachowuje się potem zaborczo.

Ostatecznie z żadną postacią nie mogłam się zżyć. Części ich zachowań nie rozumiem, a części po prostu nie pochwalam.

Ocena: 5/10

true tears - 04 - Large 04

Grafika: True Tears to seria ze studia P.A.Works. Przy okazji pierwszych wrażeń z Nagi no Asukara, wspominałam już, że jest to studio, które cenię bardzo wysoko. Nie ma może tak dużych budżetów, jak KyoAni, stąd ich animacje nie są równie doskonałe, niemniej każdorazowo próbują czegoś nowego, z powodzeniem cały czas prezentując produkcje o bardzo wysokim poziomie estetycznym. Angel Beats, Hanasaku Iroha, Uchouten Kazoku, Red Data Girl – to kilka spośród ich serii. Każda nieco inna, każda przy tym piękna. True Tears to z pozoru seria graficznie skromna – nie ma tu efektów specjalnych, niecodziennych pejzaży, dynamicznych scen akcji. A mimo to widać bardzo wysoki poziom. Postaci mają prosty, ale przy tym poprawny design, ich ruchy są naturalne i swobodne. Do tego bardzo przypadły mi do gustu tła – w niektórych momentach wyglądały jak malowane akwarelami, co dobrze współgrało z faktem, że wielką pasją Shinichiro była sztuka i w toku opowieści sam tworzył książkę z rysunkami. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z serią obyczajową, w której z założenia nie wymaga się od animacji cudów, True Tears prezentuje sobą poziom powyżej przeciętnej.

Ocena: 8/10

true tears - 01 - Large 10

Muzyka/Aktorzy głosowi: Ścieżka dźwiękowa True Tears do najbogatszych i najbardziej urozmaiconych z pewnością nie należy. Odnosiłam wręcz wrażenie, że jedyną melodią wyraźnie wybijającą się z tła, był odtwarzany w różnych prędkościach podkład muzyczny do openingu serii, kawałka Reflectia (w wersji śpiewanej wykonywanego przez grupę Eufonis). Szału nie było również w przypadku pracy seiyuu zaangażowanych do tej serii. Odtworzyli swoje role poprawnie, ale żadnemu nie udało stworzyć się naprawdę wyjątkowej kreacji. Przyznam, że działał mi na nerwy anemiczny głos Kaori Nazuki, wcielającej się w Hiromi – zapewne dlatego, że kojarzył mi się z największą antybohaterką ostatnich sezonów, Heroiną z Amnesii.

Ocena: 6/10

true tears - 06 - Large 32

Podsumowanie: True Tears nie oglądało mi się źle. To krótka seria, zupełnie przyzwoita jak na romans z wątkami dramatycznymi. Niestety, w moim odczuciu, kompletnie nie wybija się ponad przeciętność. Zachowania postaci wprawiały mnie niejednokrotnie w konsternację, a kolejne wydarzenia fabularne sprawiały, że na usta cisnęło mi się: „No dobrze, ale po co to w ogóle?”. Nie przekonują mnie okruchy życia, w których trudno jest utożsamić się z bohaterami, czy chociażby naprawdę ich polubić – bo w tego typu seriach to przecież jest najistotniejsze. Być może innych True Tears wzrusza i porusza – do mnie niestety trafiło średnio. Nie był to kompletnie zmarnowany czas, ale w tej kategorii można znaleźć coś znacznie lepszego.

Ocena ogólna: 6/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s