Troje to już tłok – o trójkątach romantycznych w mangach shoujo.

Strobe.Edge.full.227862

Pomysł na poniższy tekst chodził mi po głowie już od kilku miesięcy, kiedy to czytając kolejne rozdziały Ao Haru Ride czy Tonari no Kaibutsu-kun z rosnącym zaciekawieniem śledziłam sposób, w jaki autorki tych mang budują relacje między swoimi bohaterami. Ponowna lektura Bokura ga ita, w trakcie której jestem obecnie, przywróciła moje myśli na ów tor i nakłoniła, by wreszcie przyjrzeć się temu zagadnieniu dokładniej. Jeśli więc kogoś z Was interesują mangi shoujo i obecnie w nich wątki romantyczne, zapraszam do lektury (i dyskusji ;)).

Trójkąt romantyczny to jeden z najbardziej popularnych, a przez to i najmocniej wyeksploatowanych wątków obecnych w mangach shoujo. Najbardziej klasycznym jego przedstawieniem jest sytuacja, w której główna bohaterka zakochuje się w jednym chłopaku i gdy zaczyna się do niego zbliżać, w jej życiu pojawia się ten drugi, który aktywnie zabiega o jej względy. Naturalnie występują różne wariacje na temat tego motywu, w poniższym wpisie zajmę się jednak tą najbardziej podstawową.

Podążając ścieżką formułowania cech ogólnych i typowych dla trójkątów, niewątpliwie niemal o wszystkich możemy powiedzieć, że ich rozwiązanie jest przewidywalne do bólu. W 99% przypadków już po pierwszym rozdziale danej mangi shoujo, możemy z całą stanowczością stwierdzić, kogo na koniec wybierze główna bohaterka. Nieliczne wyjątki, takie jak wydawana już od pięciu lat Chihayafuru, w której wciąż nie ma jasnych przesłanek co do tego, kogo ostatecznie wybierze główna bohaterka, istnieją chyba tylko po to, by regułę tę potwierdzać. Przy czym i tutaj można by się spierać – po pierwsze bowiem Chihayafuru to nie do końca shoujo – wielu opowiada się za przynależnością tego tytułu do gatunku josei, który już bywa znacznie bardziej przewrotny w kwestii trójkątów romantycznych (wystarczy prześledzić miłosne zawirowania w życiu bohaterów Nany czy Hachimitsu to Clover). Ponadto Chihaya Ayase, kompletnie nieświadoma istnienia relacji romantycznych w otaczającym ją świecie, nie tylko nie żywi wobec żadnego z dwóch kolegów tego typu uczuć, ale nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest obiektem ich nastoletnich westchnień (to akurat informacja nieco już zdezaktualizowana, o czym wiedzą osoby na bieżąco śledzące najnowsze rozdziały mangi ;)).

Wróćmy jednak do klasycznych mang shoujo. Rozważając specyfikę trójkątów romantycznych, odwołam się do czterech bardzo typowych, szczęśliwie przy tym naprawdę udanych mang shoujoTonari no Kaibutsu-kun autorstwa Robiko, Strobe Edge i Ao Haru Ride, obie autorstwa Io Sakisaki oraz wspomnianego na początku wpisu i absolutnie najpiękniejszego shoujo, na jakie dotychczas trafiłam – Bokura ga ita, efektu dziesięcioletniej pracy Yuki Oobaty.

Tak naprawdę najciekawszym aspektem trójkątów, który zastanawiał mnie w przypadku wszystkich czterech tytułów, była nie tyle główna para, a ten drugi, który nieodmiennie musi dostać kosza. Heroiny takich opowieści to zazwyczaj urocze, gapowate, spontaniczne i nieco nadwrażliwe uczennice szkół średnich. Wyjątek (można dyskutować, czy chlubny czy nie) stanowi Shizuku Mizutani, główna bohaterka TnKk – dziewczyna niezwykle inteligentna, rozsądna aż do bólu, opanowana, porażająco szczera i wyprana choćby z krztyny romantyzmu. Wybrankiem bohaterki zazwyczaj zostaje najpopularniejszy chłopak w szkole, inteligentny, przystojny, wysportowany – mówiąc językiem disneyowskim, typowy książę z bajki. Ponownie w tym wypadku wyjątkiem jest TnKk – Haru Yoshidzie nie można co prawda odmówić urody, ponadprzeciętnej inteligencji i sprawności, jednak z powodu swojego nieokiełznanego charakteru, długo pozostaje on wyrzutkiem społecznym, którego wszyscy wokół zwyczajnie się boją.

Losy takich par różnią się od siebie czasem wyłącznie zmianami kosmetycznymi, a czasem w sposób już zdecydowany. W przypadku Strobe Edge i Ao Haru Ride są to różnice niewielkiego kalibru – można to wręcz poczytywać za wadę, biorąc pod uwagę, że obie mangi wyszły spod ręki jednej autorki. W tym przypadku jednak nie mam tego Sakisace za złe. Cenię ją niezmiernie, gdyż opanowała trudną sztukę takiego łączenia ze sobą ogranych wątków, by mimo ich wtórności, nadal tworzyć historie, w które czytelnik łatwo się angażuje i których śledzenie przynosi mu dużo radości. W obu wspomnianych tytułach mamy do czynienia z sytuacją typu: dziewczyna poznaje chłopaka, zakochuje się, ale z różnych względów chłopak pozostaje poza jej zasięgiem; mimo to dziewczyna próbuje się do niego zbliżyć, a los nieustannie jej w tym pomaga, co chwila krzyżując ich drogi. Nieco inaczej jest w Tonari no Kaibutsu-kun, gdzie teoretycznie na drodze Shizuku i Haru nie stoją żadne trudności – ich problemem jest złe wyczucie czasu. Kiedy on chce być z nią, ona go odrzuca, kiedy ona chce być z nim, on ją od siebie odsuwa. Zgoła innym przypadkiem jest Bokura ga ita, w której to mandze, choć wychodzimy od scenariusza „przeciętna dziewczyna zakochuje się w najpopularniejszym w szkole chłopaku”, to relacja między Yano a Takahashi rozwija się – jak na shoujo – bardzo szybko i zaledwie po kilku rozdziałach zostają parą, a perypetie ich związku stają się głównym tematem mangi. Co jednak nie przeszkadza temu, by gdzieś w tle pojawił się ten drugi

I tu dochodzimy do sedna. Kim właściwie jest ten drugi? Czy wprowadza się go tylko po to, by stał się katalizatorem dla głównej pary? Książę widzi, że do jego księżniczki podbija stajenny i to zmusza go do podjęcia odwlekanych od dawna stanowczych działań? Tak nakazywałaby logika. Nic jednak z tego. Coraz częściej w mangach shoujo obserwujemy pogłębianie psychologii postaci tego drugiego – oczywiście na tyle, na ile pozwala ten z założenia nieco naiwny gatunek ;) Konkurent protagonisty nie tylko staje się postacią dobrze dopracowaną i ciekawą, posiadającą spójny i złożony charakter – często staje się, obiektywnie na rzecz patrząc, lepszą partią dla głównej bohaterki.

Wybrane przeze mnie mangi pozwalają na przeprowadzenie podziału symetrycznego. W Strobe Edge i Tonari no Kaibutsu-kun mamy do czynienia z tym drugim, który zaczyna jako kawał drania, postać w dużej mierze odrzucająca ze względu na swoją arogancję i bezczelność. Zarówno Yamaken, jak i Andou mają bardzo wysokie o sobie mniemanie. Yamaken to typ zarozumiałego, bogatego dzieciaka, który uważa się za lepszego od swoich znajomych. Z kolei Andou to arogancki kobieciarz, który traktuje dziewczyny przedmiotowo i nie ma dla nich zbyt wiele szacunku. Wystarczy jednak, by panowie trafili na odpowiednie dziewczyny i nagle zaczynają wychodzić ze swoich irytujących skorup. Absolutnie rozbrajające jest obserwowanie walki wewnętrznej Yamakena, który obiektywnie ocenia się jako stanowczy za dobry materiał dla niedbającej o wygląd i kompletnie niekobiecej Shizuku, przy tym nie jest jednak w stanie opanować swoich narastających wobec niej uczuć, aż w końcu akceptuje je i stara się o dziewczynę walczyć – nawet jeśli wie, że ta kocha Haru. Nie inaczej jest z Andou, który poznawszy Ninako, próbuje oczarować ją, korzystając z szerokiego repertuaru sztuczek, przetestowanych na szeregu innych dziewczyn. Gdy Ninako konsekwentnie go odrzuca, zaczyna się on zachowywać jak stereotypowy facet – im wyraźniej widzi, że zdobyć jej nie może, tym bardziej jej chce. Obiecuje jej, że zmieni swoje podejście, w efekcie przestaje się spotykać z kilkoma dziewczynami naraz i skupia się tylko na niej. Jest wobec niej uważny, troskliwy i pełen atencji, której nie okazuje już nikomu innemu. Staje się chłopakiem, o którym myślimy: „On faktycznie na nią zasługuje!”

Nieco inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku Ao Haru Ride i Bokura ga ita. Tutaj to właśnie ten drugi jest ideałem cnót wszelakich, stawianym niejako w opozycji do protagonisty, który wobec głównej bohaterki zachowuje się czasem opryskliwie lub mówiąc bardziej dosadnie – po chamsku. I myślę, że dla czytelnika jest to sytuacja jeszcze trudniejsza, niż w przypadku obserwowania chłopaka, który przechodzi przemianę i dostaje kosza. Tutaj mamy do czynienia z kimś z założenia troskliwym i dobrym, kto szanuje dziewczynę, w której jest zakochany i za wszelką cenę pragnie ją uszczęśliwić. Oczywiście możemy mówić, a nawet myśleć, że bohater z wadami jest ciekawszy od tego perfekcyjnego, ale kiedy widzimy, że przez księcia nasza bohaterka płacze, a tym, który przybywa otrzeć jej łzy, jest nie kto inny niż stajenny, serca co bardziej wrażliwych czytelniczek mogą zmięknąć ;) W najnowszych rozdziałach Ao Haru Ride mieliśmy okazję zapoznać się bliżej z postacią Kikuchiego, który otwarcie przyznaje się Yoshioce do swoich uczuć. To absolutnie kochany chłopak, którego troskliwość i wrażliwość robią tym większe wrażenie, jeśli zestawimy je z zachowaniem Kou – coraz bardziej gburowatym i bezczelnym. Kikuchi dba o Yoshiokę, jest wobec niej szczery, otwarty, uczynny, prawi jej komplementy, obiecuje nawet, że poczeka na nią tak długo, jak długo zajmie jej odkochanie się w Kou. Chłopak idealny, nieprawdaż? ;) Nastoletnie dziewczyny być może wolą gburowate i trudne typy, bo jest w tym coś z typowej dla młodości fascynacji postawą niezrozumiałego buntownika. Jeśli jednak spojrzymy na to obiektywnie, to dla dobra psychiki i serca lepiej jest trafić na kogoś pokroju Kikuchiego, kto będzie o ukochaną osobę dbał i na pierwszym miejscu stawiał jej szczęście. Jak wiadomo jednak, serce nie sługa i chyba to próbują pokazać nam kolejne mangaczki – na nic ideały, jeśli Twoje serce postanowi kochać kogoś dalekiego od perfekcji ;)

Osobnym przypadkiem jest Takeuchi z Bokura ga ita. Nie tylko dlatego, że jego uczucia wobec Takahashi nie są wyłącznie licealną fascynacją, a wieloletnią i niezwykle trwałą miłością, ale również ze względu na łączącą go relację przyjacielską z Yano. Tak naprawdę trudno powiedzieć, kiedy Takeuchi zakochuje się w Nanami – czy od pierwszego z nią kontaktu, czy dopiero z czasem, kiedy widzi ją w związku z Yano. Niezależnie jednak od tego, dopóki ci dwoje są razem, nie wchodzi między nich – często pełni wręcz rolę kogoś w rodzaju negocjatora, kto usprawiedliwia Yano przed Takahashi. Aż ciśnie się na usta obelga typu „ale frajer!”. Może i tak. Rzecz jednak w tym, że wśród naczelnych cech charakteru Takeuchiego znajdziemy wierność i uczciwość. Jest on wierny nie tylko Takahashi, ale również swojemu najlepszemu przyjacielowi. Dopiero, kiedy ci dwoje się rozstają (po raz pierwszy), Takeuchi próbuje zbliżyć się do Nanami i wyznać jej swoje uczucia. Odtrącony, wciąż nie traci zainteresowania dziewczyną, co więcej wciąż o nią dba i w każdej chwili jest jej gotów przybyć z pomocą. Nie robiłoby to na czytelniku może aż takiego wrażenia, gdyby nie fakt, że Takeuchi pozostaje wierny Takahashi nawet na studiach i w dorosłym życiu. Kiedy Yano znika na pięć lat, porzuca swoją dziewczynę i wszystkich znajomych, Takeuchi zostaje przy Nanami. I nie ma w tym przebiegłości czy cynizmu. Nie robi tego, czyhając na pierwszą okazję, by uwieść Takahashi. Trwa przy niej przez pięć lat, nie naciskając i niczego na niej nie wymuszając. Przyznam, że ten motyw wydał mi się nierealistyczny – trudno mi wyobrazić sobie dorosłego mężczyznę, który bez słowa skargi czeka tyle lat, żeby w tym czasie ukochana zapomniała o swoim byłym. Niemniej tym silniej ukazuje to, jak dobrym i nieskończenie delikatnym człowiekiem jest Takeuchi. I kiedy już wydaje się, że Takahashi jest gotowa zacząć z nim związek i wspólne życie, na scenę powraca Yano.

Ciekawe są w tym wszystkim przemyślenia Nanami. Jest w jednym z rozdziałów taki moment, gdy Takahashi podejmuje decyzję, że od tej pory będzie szła przez życie u boku Takeuchiego, ponieważ jak długo on będzie ją trzymał za rękę, tak długo w jej życiu będzie panował spokój i będzie czuła się bezpiecznie. I widać, że umęczona bolesnymi wspomnieniami o Yano, naprawdę pragnie wyciszenia u boku Takeuchiego, przychodzi wręcz moment, w którym jego bierność zaczyna jej doskwierać. Wyraźnie widać, że chciałaby, by Takeuchi zaczął wreszcie działać. A przy tym wszystkim jej myśli wciąż, jakby wbrew jej woli, ciągną do Yano. I gdy wreszcie Takeuchi się oświadcza, robi coś, czego Nana się spodziewała i poniekąd wyczekiwała, do dziewczyny dociera, że nie jest w stanie spędzić z nim życia, że miłość, która mogłaby mu podarować, jest jedynie namiastką miłości, na którą on zasługuje i której ona sama doświadczyła przy Yano. Jest to z jej strony uczciwe, choć niewątpliwie żal jest w tej sytuacji Takeuchiego – okazuje się bowiem, że lata, które spędził czekając na nią, poszły na marne.

Ci „idealni” drudzy mają to do siebie, że niezmiennie zgadzają się czekać. Tak Takeuchi, jak i Kikuchi z Ao Haru Ride, zdają sobie sprawę, że dziewczyny, w których się zakochali, kochają kogoś innego. Mimo to czekają, wciąż próbują – delikatnie i subtelnie, ale z zaskakującą wytrwałością. Czy ich uczucia są tak silne, że wolą trzymać się najwątlejszej nawet nadziei, niż zrezygnować i ruszyć naprzód w innym kierunku? Czy może mają tak mało charakteru, że pozwalają, by dziewczyny traktowały ich jako koła ratunkowe, jako substytuty prawdziwych związków, w których chciałyby być? Czy gdyby swoją anielską cierpliwość zamienili na nieco bardziej agresywne metody podboju, nie ugraliby na tym więcej? Czy gdyby Takeuchi był bardziej zdecydowany, zwłaszcza w momencie, w którym i Takahashi wydawała mu się najbardziej przychylna, nie osiągnąłby więcej, nie ubiegłby nieuchronnie powracającego Yano? Czy ten drugi ma jakiekolwiek szanse, czy z miejsca skazany jest na porażkę i jedyne pytanie, jakie pozostaje to to, jak bolesna okaże się ta porażka?

Niestety mangi shoujo pokazują, że pierwszy wybór bohaterki jest zawsze tym ostatnim. Przyznam, że z radością przeczytałabym mangę, w której bohaterka rezygnuje ze swojej pierwszej miłości, na rzecz chłopaka, którego poznała później i który swoim zachowaniem sprawił, że jej uczucia się zmieniły. Z tego typu sytuacją póki co spotkałam się jedynie w Kokoro Connect, gdzie Taichi początkowo zakochany w Iori, ostatecznie wybrał Inabę. Jeśli jednak chodzi o klasykę – shoujo z główną bohaterką i jej dwoma adoratorami – przyznam, że nie trafiłam jeszcze na tytuł, który przełamywałby znany kanon.

Jaki jeszcze wniosek się nasuwa? Kulturowo wpaja się nam, że mężczyźni są myśliwymi, którzy polują zawsze na najrzadszą i najtrudniejszą do schwytania zdobycz. To rzecz jasna stereotyp, który szczęśliwie coraz bardziej się dezaktualizuje, niemniej nadal w obszarze kultury funkcjonuje. Mangi shoujo z trójkątami romantycznymi pokazują jednak, że jest to cecha niekoniecznie typowo męska. Ostatecznie bowiem bohaterka zawsze kończy goniąc tego, który jej w ten czy inny sposób umyka. Próbuje oczywiście wybrać wyjście łatwiejsze, czasem – jak Takahashi – naprawdę tego pragnie, jednak nie jest w stanie przeskoczyć swoich prawdziwych emocji.

Prawda jest więc taka, że pożądanie wobec nieosiągalnego nie ma nic wspólnego z płcią – jest raczej cechą właściwą całemu ludzkiemu gatunkowi. Mało odkrywczy ten wniosek, nieprawdaż? ;) Nikt jednak nie powiedział, że mangi shoujo mają w sobie cokolwiek odkrywczego.

Zastanawia mnie, czemu autorki mang shoujo coraz lepiej kreują postać odrzucanego…? Śledząc nie tylko najnowsze rozdziały wymienionych tytułów, ale również reakcje czytelników na ich lekturę, widzę, że z czasem coraz więcej osób z obozów kibicujących głównej parze, przechodzi do obozów sprzyjających temu drugiemu. Bardzo mocno uwidaczniało się to w przypadku Tonari no Kaibutsu-kun, gdzie przy coraz dziwniejszym i bardziej irytującym zachowaniu Haru, jednocześnie plusował Yamaken, coraz bardziej odsłaniający swoją wrażliwą stronę, coraz silniej przywiązany do Shizuku. Podobnie wygląda obecnie sprawa z Kikuchim z Ao Haru Ride. Ostatnie kilka rozdziałów bezsprzecznie należało do niego. Podczas, gdy Kou miotał się niemiłosiernie, zachowywał się opryskliwie i przeciągał swoją niejasną sytuację z Narumi, Kikuchi zachwycał swoim zachowaniem wobec Yoshioki – szczerym, otwartym, uroczo niezręcznym i ponad wszystko wyrozumiałym. Jak przy lekturze pierwszych rozdziałów całym sercem byłam za tym, by Kou i Yoshioka wyjaśnili wszelkie nieporozumienia i szybko się zeszli, tak teraz coraz bardziej chciałabym, aby to Kikuchi wygrał wyścig do serca dziewczyny. Zwłaszcza, że dobijamy do momentu podobnego, jak w przypadku Takahashi i Takeuchiego. Yoshioka lubi Kikuchiego i wyraźnie mówi o tym, że być może będzie w stanie nawet go pokochać. Aby się to jednak stało, Kou musiałby całkowicie zniknąć z pola widzenia. A do tego z pewnością nie dojdzie – wszak jest głównym bohaterem tej mangi. Ao Haru Ride ma tę przewagę nad trzema pozostałymi tytułami, o których piszę, że wciąż jest wydawane, teoretycznie więc nie można o wyniku rozgrywki powiedzieć nic pewnego. Z drugiej jednak strony, absolutnie nie wierzę, by mógł być on inny, niż oczywisty. Jest to zbyt klasyczne shoujo, by mogło w nim dojść do tak rewolucyjnego przełamania kanonu. A zatem kolejny zmarnowany potencjał, kolejny odrzucony ideał ;)

Ostatecznie wszystko sprowadza się do banalnej, a biorąc pod uwagę zakończenia tego typu mang, również nadmiernie idealistycznej lekcji o kondycji ludzkiego serca. Na nic głos rozsądku, który mówi – czasem wręcz krzyczy – wybierz tego, który jest dla Ciebie dobry, który do Ciebie pasuje, który na pierwszym miejscu stawia Ciebie i Twoje szczęście. Ostatecznie dziewczyny, o których opowiadają te historie, nawet te rozsądne, kalkulujące typy, jak Shizuku, wybiorą tego, do którego tęsknią ich serca. W prawdziwym życiu taki wybór opłaciłyby pewnie sporymi kosztami emocjonalnymi – szczęśliwie w mangach shoujo zawsze wszystko kończy się happy endem. No, może wszystko poza historią tego drugiego, który z reguły zostaje z niczym…

Advertisements

3 responses to “Troje to już tłok – o trójkątach romantycznych w mangach shoujo.

  1. Szczerze, wpadłam tu z google i nie wiem, czy to ci się jeszcze przyda, ale znam mangę, w której drugi „wygrywa”. Jeśli byś była zainteresowana, mogę ci podać tytuł.

    • Oczywiście! Bardzo chętnie przeczytałabym coś, co odbiega od standardowego trójkąta romantycznego w wydaniu shoujo :)

      • Tytuł to Tonari no Atashi, co prawda nie jest wydawana w Polsce, ale na stronie grupy Ningyo jest w całości przetłumaczona do pobrania :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s