2013: Top 10 perełek graficznych

Nagi no Asukara - 09

Witam w kolejnym podsumowaniu roku 2013. Dziś, zgodnie z zapowiedzią, będzie ładnie i kolorowo, gdyż pora na listę najpiękniejszych perełek graficznych mijających dwunastu miesięcy. Nie było łatwo dokonać wyboru, ponieważ poziom animacji to jeden z nielicznych aspektów nowych anime, który z roku na rok staje się coraz lepszy i bardziej zachwycający ;) Zapraszam do czytania i, rzecz jasna, oglądania ;)

Miejsce 10. Uchouten Kazoku

Grafiki Uchouten Kazoku nie można nazwać klasycznie piękną. Mimo to zdecydowałam się na dodanie tego tytułu do listy, ze względu na oryginalność i wyjątkowość jego estetyki. Już po samej grafice znać było, że będzie to seria w dużej mierze magiczna i baśniowa. Pewna schematyczność i niedbałość rysunków była jak najbardziej zamierzona. Często wysoko oceniamy taką animację, która najbliższa jest rzeczywistości. Widać jednak, że twórcy Uchouten Kazoku mieli dokładnie odwrotny cel – nie chcieli, by ich opowieść naśladowała rzeczywistość. Chodziło raczej o stworzenie przestrzeni dla realizmu magicznego, którego mnóstwo było w tym tytule. I sądzę, że decyzja o takim, a nie innym przedstawieniu wizualnym jak najbardziej pomogła dopełnić tego zamiaru.

——————————————————-

Miejsce 9. RDG: Red Data Girl

Red Data Girl zachwycało ujęciami górskich pejzaży – to należy przyznać tej serii bezdyskusyjnie. Projekty postaci również były przyjemne dla oka. Izumiko, która po raz pierwszy objawiła się Miyukiemu w swej magicznej postaci, zrobiła na mnie duże wrażenie. Trochę słabiej było z animacją – seria fantastyczna powinna mieć więcej ruchu. Wystarczy spojrzeć choćby na sceny tanća Suzuhary. Niby miało być to tak piękne, byśmy uwierzyli, że pozostałym bohaterom widok tego tańca zapiera dech w piersiach, a w rzeczywistości mimoza Izumiko ledwie kilka zamachów ręką wykonywała. Było pięknie, to bez wątpienia, ale trochę nudno ;)

——————————————————-

Miejsce 8. Nagi no Asukara

Nagi no Asukara ma niewątpliwie wyjątkowo urzekający setting. Akcja rozgrywająca się po części w głębinach morskich, po części w nadmorskim miasteczku, jak najbardziej sprzyja tworzeniu pięknych pejzaży. Twórcy korzystają z tego dobrodziejstwa bardzo często. Jeśli chodzi o największe zalety graficzne tej serii, zaliczyłabym do nich grę świateł. Co chwila pojawia się taki, czy inny widoczek, który przenikają przepiękne refleksy świetlne. I nie ma tu znaczenia czy powstają one w załamaniach fal, czy po prostu są to widoki zachodzącego słońca. W każdym przypadku są cudowne. Niesłychanie ładna jest paleta kolorystyczna tej serii, przede wszystkim zaś niezliczone odcienie niebieskości. Na pewno, jeśli chodzi o detale, uwagę zwracają oczy ludzi morza, nieprawdopodobnie wręcz niebieskie. Skoro więc wszystko jest tak śliczne i magiczne, czemu Nagi no Asukara nie znalazło się wyżej na tej liście? Wygląda na to, że wszystkie te pełne przepychu widoczki zmusiły producentów do poczynienia oszczędności w kwestii animacji. Niestety brak dbałości o szczegóły ruchu – kompletnie zaniedbana została kwestia ruchu podwodnego. Ani włosy, ani ubrania bohaterów nie poruszają się w wyniki nurtów wody, ponadto rzeczona woda zdaje się zupełnie nie stawiać oporu. Wygląda to tak, jakby miała gęstość powietrza. Poza tym można by dyskutować nad estetyką projektów postaci. Przyznam, że choć oczy bohaterów są przepiękne, to trochę drażni mnie to, że są tak wielkie – podobnie, jak ich głowy. Proporcje ciał są mocno zaburzone. Oczywiście wszystko to jest spójne, ale można by jednak zbliżyć te postaci do bardziej normalnych wymiarów. Przy czym to już w zupełności kwestia gustu ;)

——————————————————-

Miejsce 7. Kakumeiki Valvrave

Na tej liście nie mogło oczywiście zabraknąć anime o mechach walczących w kosmosie ;) Zwłaszcza, że część walk jest naprawdę spektakularna, pełna laserów, wybuchów, fantazyjnych ataków i broni… Jest naprawdę dobrze i bardzo kolorowo. Jak już wspominałam przy okazji listy z openingami i endingami, bardzo przypadł mi do gustu projekt postaci w Kakumeiki Valvrave. Nie jest może szczególnie oryginalny, ale jak dla mnie, szalenie estetyczny. Do czego mogłabym się przyczepić, to do trochę małej ilości szczegółów w tłach i sceneriach. Ponadto sporym pójściem na łatwiznę było częste korzystanie ze stanu nieważkości, w którym poruszały się postaci. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie, biorąc pod uwagę, że akcja w dużej mierze dzieje się na pokładach statków kosmicznych, ale przy okazji zbywa się w ten sposób problem naturalnego ruchu postaci. Zamiast przebierać nogami czy rękami, po prostu nieruchomo pływają w powietrzu. Poza tym, że jest to niedbałe, to jeszcze wygląda trochę śmiesznie. Ostatecznie jednak tym, co zapada w pamięć są nie te uchybienia, a całe spektrum pełnych rozmachu scen kosmicznych walk ;)

——————————————————-

Miejsce 6. Chihayafuru 2

Niezwykle podoba mi się styl graficzny tego tytułu. Ogromną jego zaletą jest, moim zdaniem, olbrzymia różnorodność w projekcie postaci. Owszem, główna trójka to klasycznie piękni bishouneni i bishoujo, ale reszta bohaterów posiada naprawdę zindywidualizowaną fizjonomię. To nie są kalki różniące się fryzurą i kształtem oczu. Różnice sięgają tutaj głębiej – różne sylwetki, kształty i rysy twarzy, nawet różnie wyglądające dłonie. Jakby tego było mało, animacja Chihayafuru również stoi na wysokim poziomie. Nie ma może tutaj dynamiki, która charakteryzuje serie przygodowe, ale rozgrywkom i tak towarzyszą niezwykle płynne i zaskakująco żywiołowe ujęcia, jeśli weźmiemy pod uwagę, że tematem anime jest karciana gra, która w rzeczywistości nie należy do najciekawszych widowisk na świecie ;)

——————————————————-

Miejsce 5. Free!

O tym, że grafika to największa zaleta produkcji ze studia Kyoto Animation nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Pozostaje żałować, że zawartość nie jest już tak zachwycająca, jak opakowanie. Pomijając jednak fakt, że Free! zbyt mądre i ciekawe nie było, wizualnie było prawdziwą ucztą. I nie mam na myśli roznegliżowanych, umięśnionych bishów, choć bez nich ta seria nie miałaby prawa istnieć. Motywem przewodnim Free! była woda i trzeba przyznać, że KyoAni nie szczędziło budżetu na najbardziej wymyślne i zapierające dech w piersiach ujęcia, jakie można z udziałem tego żywiołu stworzyć. Cała seria skąpana była w zachwycająco bogatej i żywej palecie kolorów. Ponadto animacja stała na najwyższym poziomie – bohaterowie pływali bardziej naturalnie, niż natura mogłaby na to pozwolić ;)

——————————————————-

Miejsce 4. Shingeki no Kyojin

O grafice Shingeki no Kyojin można mówić dużo i mówić różnie. Pisałam już o tym nieco przy okazji recenzji tej serii. Sporo jest tutaj ujęć, na których oszczędzano. Zamiast ruchu niejednokrotnie wkradają się nieruchome plansze, które obniżają ogólny poziom animacji. Nie dzieje się tak jednak bez przyczyny. Dzięki tym oszczędnościom, studio Production I.G. mogło pozwolić sobie na naprawdę zachwycające niekiedy ujęcia manewrów trójwymiarowych i walk zarówno ludzi z tytanami, jak i tytanów między sobą. Uważam, że na te widoki warto było oszczędzać ;) Przy SnK powraca ponadto ta sama kwestia, co przy Chihayafuru – a mianowicie bardzo duże zróżnicowanie w projektach postaci. Nie tylko noszą one nazwiska wskazujące na pochodzenie z różnych narodowości, ale ich sylwetki i rysy twarzy również świadczą o tym, że w ostatnich bastionach ludzkości, jakim są trzy otoczone murami miasta, żyje międzynarodowy miks obywateli. Bardzo lubię serie, w których widać tego typu różnorodność.

——————————————————-

Miejsce 3. Zetsuen no Tempest

To kolejny z rzędu ranking, w którym Zetsuen no Tempest trafiło na bardzo wysoką pozycję. W moim odczuciu charakteryzowało się ono nie tylko ciekawymi bohaterami, ale również świetną grafiką. Projekty postaci uważam za bardzo udane. W scenach walk animacja była dynamiczna, płynna i pełna efektów specjalnych. Elementy CG, które pojawiały się tu i ówdzie, były naprawdę przyzwoicie wkomponowane w tło, co niestety nie jest jeszcze standardem dla współczesnych serii animowanych. Cała grafika Zetsuen no Tempest charakteryzowała się niezwykle wyrównanym poziomem i w tym chyba tkwi sedno. Wszystko ze sobą grało i na każdej płaszczyźnie było tak samo dobrze. Co ważne grafika świetnie odzwierciedliła też zmianę klimatu serii – w pierwszej części przeważały ciemne, przygaszone kolory, w drugiej zrobiło się bardzo pogodnie, paleta barw nagle nabrała dużego zróżnicowania. A jeśli o odzwierciedlaniu klimatu mowa, to warto też nadmienić, że niejednokrotnie tym podniosłym i ważnym momentom akcji towarzyszyły też szalenie epickie i plastyczne ujęcia, za co również należy się wielki plus. Oglądanie ZnT było dla mnie prawdziwą przyjemnością :)

——————————————————-

Miejsce 2. Kyoukai no Kanata

Jeśli chodzi o Kyoukai no Kanata, fabularnie uważam ten tytuł za straszną bzdurę – pełną dziur, niewyjaśnionych motywów, niepotrzebnych wydarzeń, nudnych bohaterów – zwieńczoną kompletnie dennym zakończeniem. Jeśli jednak patrzymy na grafikę, to nie można jej nic zarzucić. W seriach obyczajowych KyoAni pokazuje bardzo wysoki poziom, jednak w seriach fantastycznych studio przechodzi samo siebie, co mieliśmy okazję zobaczyć już przy zeszłorocznym Chuunibyou Demo Koi ga Shitai. Poczynając od elementów najprostszych, czyli prześlicznego projektu postaci, przez animację, której nie można się doczepić, nawet gdyby się bardzo chciało, aż do efektów specjalnych, których jakość, dynamika i efektowność wbijają w fotel. Wszystkie czary-mary, które mieliśmy okazję oglądać w tej serii były dopracowane, pomysłowe i wykonane z niesamowitym rozmachem. Oczywiście nie każdemu taka stylistyka musi się podobać – trudno jednak nie przyznać jej, że stoi na najwyższym poziomie, tak po prostu, od strony technicznej. Jedyne, co bym mogła tutaj KyoAni zarzucić, i o czym wspominałam już przy pierwszych wrażeniach z seansu, to fakt, że znowu powróciło w swoje bezpieczne rejony animacji. Kyoukai no Kanata to kolejna seria, która wygląda tak samo, jak poprzednie dzieła tego studia. Może Free! było nieco inne, głównie dlatego, że tutaj w założeniu trzeba było przedstawić widowni wyjątkowo dojrzałych i umięśnionych facetów, a do tego standardowy projekt postaci się nie nadawał. Ale KnK wraca już na stare tory i wygląda identycznie jak wspomniane już Chuunibyou…, Tamako Market, Hyouka czy K-On. Trochę szkoda, że KyoAni tak boi się eksperymentów. Z jednej strony to rozumiem – dzięki swoim animacjom zdobyli grono fanów, którzy obejrzą absolutnie każdą produkcję, widząc znajomą grafikę. Ale w ten sposób część osób może się prędzej czy później znudzić. Z kolejnymi sezonami darzę to studio coraz mniejszą sympatią, a z coraz większym podziwem patrzę np. na P.A.Works, również obecne na tej liście (Uchouten Kazoku i Nagi no Asukarai), którego produkcje cechuje niezwykła estetyka i które nie boi się próbować nowych rzeczy, każdorazowo zmieniając trochę styl w swoich nowych anime. Podsumowując, najnowsze dziecko KyoAni zachwyca swoim poziomem graficznym i dlatego nie mogło nie trafić na podium, ale tu jest trochę jak z ludźmi – ideały szybko się nudzą i koniec końców ta perfekcja może wyjść wszystkim bokiem ;)

——————————————————-

Miejsce 1. Suisei no Gargantia

Długo zastanawiałam się, której serii dać pierwsze miejsce na tej liście… Pamiętam, że niezwykłe wrażenie w Suisei no Gargantia zrobiło na mnie nocne morze podświetlane blaskiem hideauze. To jednak tylko jeden z wielu przykładów zachwycających widoków, które zaprezentowano w tym anime. Bardzo dobrze przemyślany został projekt świata przedstawionego, ze wszystkimi zawiłymi i pełnymi szczegółów konstrukcjami zarówno kosmicznych robotów, jak i nieco starych, gigantycznych statków, na których żyli mieszkańcy zalanej oceanami ziemi. Nie sposób nie docenić też niezwykle estetycznego projektu postaci, za który odpowiadał Hanaharu Naruko, znany ze swoich licznych mang o tematyce… hentai. Przyznam, że kiedy po raz pierwszy o tym przeczytałam, bałam się trochę, że żeńskie bohaterki będą ociekały nazbyt dosłownym, wręcz odpychającym seksapilem. Na szczęście tak się nie stało – co prawda kilka z nich miało niepokojąco pokaźne klatki piersiowe, a odcinek, w którym Amy wraz z koleżankami wykonuje swój orientalny taniec w niedorzecznie skąpym stroju, niebezpiecznie zbliżał się już do granicy dobrego smaku, ale ogólnie nie było przesady ;) Co najważniejsze, rysunki postaci są zwyczajnie ładne – aż szkoda, że taki artysta skupia się na mangach hentai. Wydaje mi się, że bez problemu mógłby pracować w studiach zajmujących się produkcją nieco ambitniejszych tytułów. Wracając jednak do SnG – jest to naprawdę piękna seria, pełna zapierających dech w piersiach widoków i dopracowanych szczegółów. Spadku formy nie było widać nawet w najbardziej dynamicznych scenach walki z udziałem Ledo i Chambera. Oczywiście można się spierać, czy to faktycznie najpiękniejsza perełka graficzna minionego roku. Mnie ujęła swoją szczegółowością i różnorodnością. Przyznam, że nie znalazłam ani jednego elementu, do którego mogłabym się na serio przyczepić. A zatem fanów pięknych animacji jak najserdeczniej zapraszam do seansu tej serii – o ile już nie mają go za sobą ;)

 ——————————————————-

I to tyle na dziś. Moje ambitne plany zakładają, że jutro mam się zmierzyć z listą dziesięciu najlepszych anime roku 2013. Przyznam jednak, że 1 stycznia to trochę trudny dzień na tego typu przedsięwzięcia, toteż biorę pod uwagę lekki poślizg. Ale to się jeszcze zobaczy ;)

Tymczasem, życzę wszystkim, którzy to czytają fantastycznej zabawy Sylwestrowej i wszystkiego najlepszego na Nowy Rok :) I tego, by grafika powyższych serii zbladła przy dzisiejszych fajerwerkach ;)

 
Advertisements

4 responses to “2013: Top 10 perełek graficznych

  1. Z tytułów, które wymieniłaś, a które oglądałem, na pierwszym miejscu wymieniłbym Uchouten Kazoku. Jego scenografia miała ten szczególny nerw, który sprawiał, że budynki i przedmioty wyglądały tak, jakby w każdym momencie były gotowe gotowe przejść magiczną transformację. Ożyć. Zmienić kształty, wymiary, kolory. Tak jak tanuki – bohaterowie powieści. Czerpałem wielką przyjemność z oglądania tego, co pojawiało się na ekranie.

    Natomiast Suisei na Gargantia na pewno zasłużyła na pierwsze miejsce w kategorii projektu graficznego scenografii, a to za sprawą pływających miast, pokazanych z fantazją i rozmachem jednocześnie. Ile razy widziałem pływającego metalowego kolosa, z jego platformami, zakamarkami, pokładami, żurawiami, maszynami itd. – tyle razy miałem chęć wskoczyć w ekran i pozwiedzać. Same mechy i ich przeciwnicy już nie wzbudzały takiego entuzjazmu, bo to wariacje projektów, które od lat przewijają się przez anime w konwencji SF, choć trzeba przyznać, ładnie pokazane. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie akcja nie przeniesie się z oceanu w kosmos, bo wtedy mój apetyt na oglądanie postapokaliptycznych miast-okrętów pozostałby niezaspokojony.

    • Miałam dokładnie takie same odczucia, patrząc na grafikę Uchouten Kazoku :) Jakby sceneria, a dokładnie miasto, w którym rozgrywała się akcja, w jakiś sposób również było bohaterem tej historii. Przestrzeń teoretycznie nieożywiona, która sprawiała wrażenie bardzo żywej i, tak jak piszesz, gotowej w każdej chwili do magicznej transformacji :)

      I co do SnG też się zgodzę – bo faktycznie to projekt olbrzymich okrętów wzbudzał największy zachwyt. Przeglądając i wybierają zrzutki do powyższego wpisu, przypomniałam sobie, jak bardzo było to wszystko dopracowane. Kiedy robiłam pierwszy zarys tej listy graficznej, Suisei no Gargantia umieściłam, zdaje się, na 5. miejscu. Ale tak właśnie przeglądając sobie później te ujęcia, doszłam do wniosku, że nieumieszczenie tej serii na podium byłoby zbrodnią, a stąd miałam już tylko krok, by zorientować się, że koniec końców grafika była tak niesamowicie dopracowana i pełna rozmaitych szczegółów, że zwyczajnie musi to być mój numer jeden ;) Również liczę, że w drugiej serii miejscem akcji pozostanie Ziemia i wielkie okręty. Pewnie siłą rzeczy fabuła się zagęści, ale liczę, że jeżeli nastąpi jakieś zderzenie z cywilizacją, z której pochodzi Ledo, to bardziej od tej strony, iż to oni przybędą na Ziemię ze swoimi kosmicznymi maszynami, niż że Ledo czy ktoś inny spróbuje wrócić do domu i akcja przeniesie się w kosmos. Byłoby to ogromne marnotrawstwo potencjału wielkich okrętów :)

      No i popatrz, znaleźliśmy jakiś aspekt anime, w którym nasze gusta choć częściowo się pokrywają ;) Czyli nie jest tak źle ;)

  2. Uchouten Kazoku nie ogladalam ale chyba trzeba to nadrobić , a jeżeli chodzi o resztę to w większości się zgadzam z twoimi wyborami a najbardziej Zetsuen no Tempest jedno z moich ulubionych anime, jak i Kyoukai no Kanata oraz Suisei no Gargantia :D

    • Zeszły rok nas rozpieszczał naprawdę ładnymi seriami, prawda? :) Mam nadzieję, że w tym będzie podobnie.
      Uchouten Kazoku warto obejrzeć. Raz, że całkiem ciekawa historia, dwa, że właśnie pięknie pokazana i już z samych względów estetycznych świetnie się to ogląda :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s