2013: Antylista roku

orion

Nie do końca z własnej winy, ale załapałam kolejną przerwę w rankingu. Szczęśliwie jednak dobrnęliśmy do końca podsumowań, które zamknę listą największych porażek 2013 roku. Oczywiście nie będę na tę okazję do każdej już wymienionej kategorii wyszukiwała dziesięciu pozycji. Skupię się na dwóch kluczowych z mojego punktu widzenia kategoriach – na najgorszych bohaterach i najgorszych seriach. Wybrałam po pięciu reprezentantów i przyznam, że jestem bardzo ciekawa, czy się ze mną w tych wyborach zgodzicie ;) Zapraszam do antylisty 2013 roku.

Na początek pięciu najgorszych bohaterów, których poznaliśmy w mijającym roku…

Miejsce 5. Rin Matsuoka (Free!)

Rin_Matsuoka

Naprawdę nie chciałam umieszczać Rina na tego typu liście. A przynajmniej nie sądziłam, że będę musiała to zrobić, kiedy rozpoczynałam seans Free! Niestety, choć całkiem fajnie zaczął, wydawał się niezwykle męski, dojrzały, złożony psychologicznie, pozory te bardzo szybko stopniały i wyszło, że postać ta jest kompletną porażką. Słaby psychicznie, niebędący w stanie poradzić sobie w żaden sposób z porażką (a przecież marzył o karierze pływaka zawodowego i mistrzostwach olimpijskich!), obrażalski książę, który bez najmniejszego zastanowienia pogrążył własną drużynę, gdyż nie potrafił odpuścić dawnemu przyjacielowi z dzieciństwa. Rin nakręcał nie tylko własną traumę, ale mniej lub bardziej świadomie szantażował emocjonalnie również Haru. Ostatni odcinek był jakąś porażką. Całe to zamieszanie tylko z tego względu, że chciał sobie znowu popływać z Haru, Mako i Nagisą? Serio? Nie można było tego zawrzeć w jednym zdaniu wypowiedzianym do skądinąd przyjacielskich chłopaków, zamiast dusić w sobie nienawiść i złość przez cały okres dorastania? Co za bzdura. Żałuję tylko, że mój ulubiony Mamoru Miyano musiał użyczać głosu tak dennej postaci…

——————————————-

Miejsce 4. Izumiko Suzuhara (RDG: Red Data Girl)

Izumiko_Suzuhara

Nigdy nie zrozumiem uwielbienia Japończyków dla zahukanych szarych myszy, bojących się własnego cienia. Rozumiem, że dziewczę nieśmiałe może mieć w sobie pewien subtelny urok, ale gdy jakość ta staje się chorobliwa i co gorsza, bohaterka nie jest w stanie pozbyć się jej przez całą serię, przestaje to być w jakikolwiek sposób urocze, a zaczyna się robić skrajnie irytujące i drażniące. Izumiko to przykład takiej właśnie zahukanej sieroty, która z ledwością składa pełne zdania i gdyby mogła, to najchętniej stałaby się niewidzialna, żeby tylko nie musiała wchodzić w interakcje z innymi ludźmi. Strasznie męcząca protagonistka. Zero woli działania, zero siły, zero charakteru. Naprawdę nie pojmuję, dlaczego ten typ bohaterek dostaje tak często role pierwszoplanowe w anime. Czyżby japońskie dziewczyny same takie były i w ten sposób próbuje się im pokazać, że mimo swojego lękliwego charakteru, mogą przytrafić im się naprawdę fascynujące przygody? Nie wiem, nie rozumiem. Ograniczam się do narzekania na Izumiko i jej podobne płoche niewiasty.

 ——————————————-

Miejsce 3. Tada Banri (Golden Time)

Tada_Banri

Tada Banri to fatalny główny bohater. Nawet nie o to chodzi, że ma denerwujący charakter. Problem polega bardziej na tym, że charakteru jako takiego w ogóle nie posiada. To postać krańcowo żadna. Jego ciągłe rozważania nad tym, jaką miał osobowość przed utratą pamięci i czy gdyby pamięć odzyskał, to straciłby obecną osobowość, doprowadzają mnie do szału. Mam ochotę wziąć go za poły i krzyknąć: „Przestań zawracać sobie tym głowę. Z pamięcią czy bez, nie masz żadnej osobowości!”. Chodzi to chłopię bez celu, nie wie, czego szuka, nie wie, czy kocha Lindę czy Kouko i do tego daje się ustawiać każdemu, kto zastąpi mu drogę. Fatalnie skonstruowana postać, która nie reprezentuje sobą niczego.

——————————————-

Miejsce 2. Haruki Kitahara (White Album 2)

Haruki Kitahara

Haruki, podobnie jak Tada, kompletnie nie nadaje się na głównego bohatera, choć z innych powodów. Jemu bezbarwności zarzucić nie można. Jeśli czegoś mu brakuje, to choćby szczątkowej formy kręgosłupa moralnego. Takich facetów należy kastrować, chociaż w przypadku Harukiego odnoszę wrażenie, że nie za bardzo byłoby co tej kastracji poddać. Słowo daję, że nawet Shinji Ikari nie wypłakał w swoim życiu tyle łez, co Haruki-jęczydupa-Kitahara. Zakochany w jednej dziewczynie, zgadza się na związek z drugą, tylko dlatego, że ta go poprosiła. Traktowanie kogoś jako nagrodę pocieszenia jest wyjątkową podłością. Haruki nie ogranicza się jednak do tego, gdyż później, przy pierwszej nadarzającej się okazji zdradza swoją dziewczynę. I absolutnie nie interesują mnie w tym przypadku jego wyrzuty sumienia. Takie rzeczy załatwia się inaczej – najpierw zrywa się z jedną, potem bierze za drugą. Tak przynajmniej powinien się zachować prawdziwy facet. Niestety Kitahara zachowuje się, jak smarkacz, który chciałby złapać dwie sroki za ogon. Kiedy bowiem był z Setsuną, jakoś szczególnie mu nie przeszkadzało, że prawdziwym uczuciem darzy Toumę i śmiało sobie ze swoją dziewczyną poczynał. Za grosz empatii, zrozumienia, uczciwości, moralności – w to miejsce tchórzostwo i egoizm. A już do szału doprowadzał mnie fakt, że ów cudowny protagonista ośmielał się jeszcze ciężko płakać nad swoim losem. Chociaż w sumie może dobrze, że sam siebie żałował, bo na współczucie ze strony widzów raczej liczyć nie powinien. Fatalny bohater.

——————————————-

Miejsce 1. Heroina/Yui Komori/Ema Hinata (Amnesia/Diabolik Lovers/Brothers Conflict)

otome_chick

Pierwsze miejsce w tym niechlubnym rankingu zajmuje ex aequo kilka postaci. Prawda jest jednak taka, że jest to niezmiennie ta sama postać – główna bohaterka ekranizacji gier otome. To już pewien typ – delikatnej niewiasty, która skora jest do westchnień i omdleń, brak jej charakteru, inteligencji i poczucia humoru i z bliżej nieznanych przyczyn z dnia na dzień staje się obiektem zainteresowania co najmniej kilku – niekiedy kilkunastu – skrajnie różnych mężczyzn. Mam wrażenie, że rok 2013 przyczynił się do olbrzymiej popularyzacji tego typu bohaterki. I chociaż takie niemoty potrafią być nieludzko wręcz komiczne, to trochę martwi mnie taki stan rzeczy. Czy naprawdę wykreowanie sensownej kobiecej postaci przerasta możliwości Japończyków? Coraz częściej zaczynam się o to obawiać. Bohaterki ekranizacji otome przechodzą w głupocie każdy inny typ postaci. Poraża ich kompletna naiwność i nieumiejętność bronienia się przed nierzadko nachalnymi zalotami wielbicieli. Dziewczę jest z reguły wyszarpywane i przekazywane z rąk do rąk i zamiast sprzeciwić się tej sytuacji, zachowuje się jak szmaciana lalka, z którą można zrobić wszystko. Smutek człowieka ogarnia na tak żałosny widok. Jeśli jednak dalej pójdzie to w tym kierunku – a zatem popularność gier otome wciąż będzie rosła – można się spodziewać napływu nowych sierot pokroju Heroiny, Yui czy Emy. Kolejną poznamy wiosną, gdyż zapowiedziana została już kolejna ekranizacja otomeKamigami no Asobi. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że protagonistka tej serii wyląduje u mnie w przyszłym roku w podobnym rankingu.

——————————————-

A teraz pora na najgorsze tytuły, które miały swoją premierę w 2013 roku…

Miejsce 5. RDG: Red Data Girl

RDG-Red-Data-Girl

Seria, która zawiodła moje oczekiwania, na moje nieszczęście całkiem wysokie. Po pierwsze anime powstawało na kanwie powieści, co dawało nadzieję, że fabuła będzie miała ręce i nogi. Niestety. Kilka tomów książki próbowano zmieścić w dwunastu odcinkach, w efekcie czego niektóre, drobne wątki zostały niepotrzebnie rozciągnięte, inne, naprawdę istotne, załatwiono w pięć minut albo wręcz wcale. Do tej pory nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, o czym było to anime, gdyż temat który z początku określono mianem przewodniego, ostatecznie prawie w ogóle nie został poruszony. Dorzućmy do tego fatalną reżyserię (pocięte sceny, brak logicznych między nimi powiązań), bezpłciowych bohaterów, nijaki wątek romantyczny i otrzymamy rozczarowanie przez wielkie W. Jedyne co ratuje tę serię to jej grafika, która była naprawdę ładna i którą wyróżniłam zresztą we wpisie o perełkach graficznych 2013 roku. Poza tym fiasko.

——————————————-

Miejsce 4. White Album 2

White_Album_2

Przyznam, że nie spodziewałam się, że umieszczę White Album 2 na tej liście. To niestety jedno z licznych rozczarowań tego roku. Nie zrozumcie mnie źle. Nie miałam złudzeń co do tej serii. Od początku zakładałam, że będzie banalnym romansidłem i nawet wprost o tym pisałam. Spodziewałam się troszkę ckliwego, troszkę uroczego trójkąta romantycznego z sympatycznymi protagonistkami. Tymczasem wyszła z tego tania drama z jednymi z najbardziej żenujących i irytujących bohaterów, jakich od dłuższego czasu widziałam. Cała trójka jest siebie warta, choć Haruki wypada absolutnie najgorzej. Litry łez, nic nieznaczących wyznań, nędznych scen miłosnych… Jednym słowem melodramat, ale z tych najgorszych, który nijak nie potrafi wzruszyć, bo scen teoretycznie wzruszających (a praktycznie żenujących) jest zwyczajnie za dużo. Wyjątkowo nieudany romans, który z odcinka na odcinek stawał się coraz gorszy, by zakończyć się absolutnie koszmarnym, bolesnym wręcz do oglądania finałem.

 ——————————————-

Miejsce 3. Kimi no Iru Machi

Kimi_Iru_no_Machi

Miałam nie umieszczać na tej liście serii, których nie dokończyłam oglądać, ale dla Kimi no Iru Machi zrobię wyjątek. Zresztą obejrzałam równo połowę odcinków, więc nie sądzę, by w trakcie pozostałych nagle ta katastrofa zmieniła się w ciekawą opowieść. Co nietypowe, sama historia może i by się jakoś wybroniła, ale sposób jej podania był chyba najbardziej chaotycznym, z jakim miałam do tej pory do czynienia. Każdy odcinek dzieje się w innym miejscu i czasie, za nic nie można połapać się w chronologii wydarzeń, stąd nieważne, jak zachowają się bohaterowie – dla widza i tak jest to niezrozumiałe, bo w świecie przedstawionym brak jest ciągłości przyczynowo-skutkowej. Wiadomo, że Haruto był w kimś zakochany, potem poznał Ebę, z którą diabli wiedzą co go łączyło, ale widocznie uczucia mu się przestawiły, bo po pewnym czasie pogonił za nią do Tokio, ale tam okazało się, że ona ma kogoś nowego, kto tak naprawdę jest kimś starym, kto był w niej zakochany, zanim jeszcze wyjechała do rodzinnego miasteczka Haruto… I tak dalej, i tak dalej. A wokół tego gro innych panienek, które uganiają się za protagonistą, który jak to z protagonistami haremów bywa, jest kompletnie nijaki, niemęski, nudny, niezdecydowany. Okrutnie się męczyłam przy tej serii, nie tylko próbując połączyć jakoś przestawione wydarzenia, ale również znosząc zdecydowanie nieznośnych bohaterów i męczącą dla oka grafikę. Zasadniczo serdecznie odradzam wszystkim, którzy szukają do obejrzenia dobrego romansu. Nie ten adres.

 ——————————————-

Miejsce 2. Amnesia

Amnesia

Amnesia był serią po prostu głupią. Bohaterka durna jak kilo gwoździ, absolutnie schematyczni i płascy bishe, fabuła bez ładu i składu, słaba grafika, beznadziejna muzyka i przyjazny duszek Orion, którego należałoby z miejsca zastrzelić. Oczywiście głupota tej serii była niekiedy tak obłędna, że koniec końców całkiem solidnie się przy oglądaniu uśmiałam. Ale poza tym niezamierzonym komizmem, nie było tu żadnej wartości.

 ——————————————-

Miejsce 1. Diabolik Lovers

diabolik-lovers

Diabolik Lovers to bez wątpienia najgorsza seria tego roku. Jedyne zresztą z dotychczas obejrzanych przeze mnie anime, któremu wystawiłam ocenę 1/10 i to tylko dlatego, że 0/10 nie ma w skali. Z Amnesią czy Brothers Conflict (które w porównaniu z tymi dwoma było naprawdę znośne) było o tyle dobrze, że choć oba tytuły były skrajnie głupie, to przy okazji były też zabawne. O Diabolik Lovers, wbrew moim pierwszym wrażeniom, nie da się tego powiedzieć. Jeszcze te pierwsze 3-4 odcinki można było uznać za tak durne, że aż śmieszne, ale gdy liczba wampirów napastujących bohaterkę, żerujących na niej w skrajnie obsceniczny sposób zaczęła wzrastać w szalonym tempie, przestało być to zabawne, a stało się po prostu niesmaczne. Takie serie nie powinny być ekranizowane. Mam wrażenie, że to już jest ten typ rozrywki, który balansuje na granicy tego, co nieszkodliwe a tego, co niebezpieczne. Ukazywanie świata, w którym faceci zainteresowani dziewczyną, okazują to poprzez torturowanie jej zarówno fizyczne, jak i psychiczne, nawet jeśli jest czystą fikcją, nie powinno mieć miejsca. To chore. Ta seria jest chora i jej twórcy zapewne też nie mogą się pochwalić zdrową psychiką. Na tym rzecz jasna nie koniec, gdyż również fabularnie, graficznie i muzycznie Diabolik Lovers to skrajne nieszczęście. Nie polecam nikomu, wręcz odradzam komu się da.

——————————————-

I  to by było na tyle, jeśli chodzi o podsumowania roku 2013. Mam nadzieję, że przyjemnie Wam się je przeglądało, gdyż mnie na pewno bardzo przyjemnie się je robiło :) Mam nadzieję, że za 12 miesięcy znów znajdę w sobie na tyle zapału, żeby podobne zestawienia utworzyć.

Advertisements

4 responses to “2013: Antylista roku

  1. Przy liście z bohaterami przydałyby się nazwy serii, z których pochodzą (tak, jak to zrobiłaś przy Top 10 najlepszych bohaterów). Ale to taki niuans ;)
    Dziwi mnie, że na liście jest Tada, skoro w tej serii jest ktoś taki jak Kaga. Może i Tada jest nijaki, ale ja już wolę jego niż Kagę, której zachowanie jest bardzo irytujące.
    Za to zupełnie się zgadzam, że Heroina, była najgorszym bohaterem w tym roku. To była moja pierwsza i ostatnia ekranizacja gier otome, jaką widziałam, więc nie wypowiem się w kwestii dwóch pozostałych, zajmujących pierwsze miejsce, ale jestem w stanie uwierzyć, że na nie zasługują ;p.

    Aż dwie serie (White Album 2 i Kimi no Iru Machi), które rozważałam, czy by nie obejrzeć, znalazły się w na liście pięciu najgorszych. W ten sposób mogę je z czystym sumieniem zignorować ^^.

    Co prawda nie zastanawiałam nad swoją własną listą, ale patrząc po tym jakie wystawiałam oceny danym serią, wychodzi, że najgorszą serią jest Photo Kano (dostało całe 2/10). Seria słaba, począwszy od grafiki, przez bohaterów, po fabułę (która sprowadzała się do przedstawienia (chyba) wszystkich ścieżek z gry) o zbliżeniu się do dziewczyny i zrobieniu jej zdjęć. Zdecydowanie odradzam oglądanie tego, to byłby tylko zmarnowany czas.

    A skoro już napisałam komentarz, co rzadko mi się zdarza (o ile w ogóle się zdarzyło), to przy okazji zapytam, czy w pierwszej połowie stycznia można się jeszcze spodziewać zapowiedzi na sezon zimowy (bo zakładam, że i teraz takie powstaną)? ;)

    • Dobra myśl :) Nie wiem, czemu o tym zapomniałam – ale od czego jest edycja? ;)

      Zgodzę się, że Kaga jest bardziej irytująca, ale ja chyba mimo wszystko wolę bohatera, który denerwuje jakimś charakterem, niż działa na nerwy całkowitym brakiem owego ;) Trochę naiwnie liczę jeszcze, że w pozostałych odcinkach zostanie rzucone choć nikłe światło na to, dlaczego Kaga jest tak psychopatycznie zaborcza – to musi z czegoś wynikać, a przynajmniej powinno, gdyby ktoś w tej serii przejmował się prawdopodobieństwem psychologicznym postaci. Niemniej w moim osobistym rankingu Tada jest gorszy – pewnie dlatego, że w stosunku do Kagi jest go na ekranie więcej i to z jego nudnymi, jękliwymi przemyśleniami musimy się co odcinek mierzyć ;)

      Oj tak, zarówno Yui jak i Ema dorównują w głupocie Heroinie. Najbardziej rozgarnięta była chyba bohaterka Brothers Conflict – ale, broń Boże, nie w sensie jakiejkolwiek inteligencji, ale tego, że potrafiła mówić pełnymi zdaniami, co dla Heroiny było ewidentnie barierą psychiczną nie do przekroczenia. Te jej „ano…”, „eto…” i inne takie półsłówka doprowadzały mnie do białej gorączki.

      Zdecydowanie odpuść sobie seans White Album 2 i Kimi no Iru Machi. Może obiektywnie nie jest tak, że są to najgorsze serie na świecie, ale są zrobione bardzo słabo i mają totalnie niesympatycznych bohaterów, a to jak dla mnie największy grzech, jaki może być. Jest mnóstwo bardziej wartościowych romansów, z reguły niestety sprzed paru lat, które warto w to miejsce obejrzeć ;)

      Jeśli chodzi o Photo Kano to absolutnie wierzę, że było jedną z większych porażek 2013 roku. Zmusiłam się do obejrzenia dwóch odcinków, do trzeciego podejść już nie dałam rady. Tytuł nie pojawił się na tej liście tylko dlatego, że nie chciałam formułować opinii na podstawie tylko tych dwóch odcinków. Ale nie mam wątpliwości co do porażającego poziomu tej produkcji ;)

      I na koniec udzielając odpowiedz na Twoje pytanie – walczę o te zapowiedzi jak lwica ;) Trochę sobie rozbiłam grafik wpisów przez te podsumowania noworoczne, stąd poślizg, ale staram się to jeszcze nadrobić. Daję sobie czas do końca tygodnia – jeśli do tego czasu mi się uda, to zapowiedzi się pojawią. Jeśli się nie wyrobię, to sobie odpuszczę, bo potem znowu będę miała poślizg z pierwszymi wrażeniami. Błędne koło! :) Ale mimo wszystko liczę, że mi się uda, także zapraszam pod koniec tygodnia.

      Dziękuję za odwiedziny i jak najserdeczniej zapraszam do częstszego zabierania głosu ;)

  2. nie ma to jak dodawać komentarz do posta sprzed prawie roku, ale i tak to zrobię :D Ja się cieszę, że przeczytałam wcześniej recenzję Diabolik Lovers na filmwebie, co uchroniło mnie przed zmarnowaniem czasu, co do Amnesii to zobaczyłam demotywator co do niej: http://fandemonium.pl/16674/Typowa_kobieca_haremowka

    a propos Kamigami no Asobi – to podobno pierwsz kobieca haremówka, w której główna bohaterka potrafi MYŚLEĆ XD mi się nawet podobało, ale zakończenie do dupy :P

    • Nie ma to jak odpowiadać na komentarz sprzed prawie miesiąca ;P W każdym razie demotywator świetnie podsumowuje bohaterki ekranizacji otome. Kamigami no Asobi faktycznie na tym tle wyróżniało się… hmm… pozytywnie. Heroina serii miała trochę oleju w głowie, ale nie tylko pod tym względem było lepiej. Wbrew temu, że była to ekranizacja gry randkowej, to miałam wrażenie, że relacje między poszczególnymi bisznymi bogami były ważniejsze, niż ich końskie zaloty wobec Yui – w sumie finał serii w całości poświęcony został wszystkiemu, co wynikało ze specyficznej relacji Baldera i Lokiego. Oczywiście wszystko to było gremialną bzdurą i, jak zwykle przy otome, wyłam ze śmiechu, ale dzięki przeniesieniu punktu ciężkości z nieudolnej bohaterki na jej bisznych adoratorów, jakoś łatwiej było strawić te absurdy. Na tle innych tego typu produkcji, Kamigami no Asobi naprawdę wypadło ponadprzeciętnie ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s