Zima 2014 – pierwsze wrażenia (cz.1)

Noragami - 02

Strasznie szybko mi ostatnio czas ucieka! Nim się zorientowałam, serie zimowe w większości weszły już w trzeci tydzień swojej emisji, a ja nie zdążyłam jeszcze spisać pierwszych wrażeń. Postaram się w związku z tym uporać z nimi jak najszybciej. Na pierwszy ogień idą te, które na etapie zapowiedzi zainteresowały mnie najbardziej – Noragami, Toaru Hikuushi e no Koiuta i Nisekoi. Zapraszam do lektury ;)

Noragami

Noragami - 04

O czym to jest: Yato, pomniejszy bóg, marzy o tym, by zdobyć rzesze wyznawców na całym świecie, którzy wystawiliby mu olbrzymią świątynię. Marzenie zdaje się jednak trudne do spełnienia, jako że Yato nie dość, że jest bez grosza przy duszy, to jeszcze niedawno opuściła go jego shinki (istota będąca w stanie przemienić się w broń, za pomocą której bóg może zwalczać demony). Pewnego dnia, gdy Yato próbuje spełniać pomniejsze życzenia ludzi, wpada na jezdnię, tuż pod koła nadjeżdżającego autobusu. Oczywiście jako bogu nic mu nie grozi – nie wie o tym jednak nastoletnia Hiyori Iki, która widząc niebezpieczeństwo, wypycha Yato z drogi autobusu, dając się jednak przy tym sama przez pojazd potrącić. Na skutek wypadku ciało i dusza Hiyori rozdzielają się i choć dusza szybko do ciała powraca, od tej pory, ilekroć ciało straci przytomność, dusza zaczyna swobodne wędrówki. Yato, jako bóg na dorobku, obiecuje Hiyori, że pomoże jej wrócić do normalności…

Noragami - 03

Pierwsze wrażenia: Po zapowiedziach Noragami było dla mnie tytułem najbardziej intrygującym, z którym wiązałam największe nadzieje. Póki co jestem zadowolona. Pierwszy odcinek wypadł bardzo sympatycznie. Yato, pomniejszy bóg, który marzy o świątyni i rzeszy wyznawców, sprawia wrażenie postrzelonego, zabawnego MC, z którym łatwo będzie sympatyzować. Ku mojemu zaskoczeniu (i uldze) okazało się, że również główna bohaterka, z pozoru zwyczajna nastolatka Hiyori, która na skutek wypadku doświadcza fenomenu rozdzielenia duszy i ciała, i staje się kimś pomiędzy człowiekiem a duchem, zapowiada się na ogarniętą i normalną dziewczynę, co bynajmniej nie jest oczywiste w tego typu seriach. Hiyori nie jest ani elementem czysto fanserwiśnym, ani wkurzającą tsundere, ani nieśmiałą, rozlazłą mamałygą, która nie umie sklecić pełnego zdania. Jest w sam raz :) Podobało mi się odwrócenie banalnego schematu, w którym to protagonista ratuje dziewczynę przed niebezpieczeństwem. W premierowym odcinku to Hiyori, aż dwukrotnie, rzuciła się na pomoc Yato – pal licho, że jemu ta pomoc nie była tak naprawdę potrzebna ;) Liczy się sam fakt.

Noragami - 01

O fabule jako takiej niewiele można na razie powiedzieć, ale wydaje mi się, że niekoniecznie jest to zła cecha. Jakoś tak często się zdarza, że kiedy w pierwszym odcinku otwarte zostanie zbyt dużo wątków, szanse na sensowne ich rozwiązanie są niewielkie – zwłaszcza, jeśli mówimy o serii na 12 odcinków. Premiera Noragami nie była przeładowana – służyła wstępnemu nakreśleniu statusu świata przedstawionego i zapoznaniu z dwójką, niewątpliwie udanych, głównych bohaterów. Wydaje mi się, że ten odcinek był naprawdę świetnie wyważony.

Graficznie też było ładnie – projekty postaci są dość typowe, ale zdecydowanie estetyczne. Efekty specjalne nie były może jakieś rewolucyjne, ale jak na tego typu serię w zupełności wystarczające.

Noragami - 05

Podsumowanie: Z zaciekawieniem wyglądam kolejnego odcinka – zdaje się, że poznamy w nim postać Yukiego Kaji :) A skoro już przy tym jesteśmy – Kamiyan w roli Yato = kolejna cegiełka do pomnika mojego uwielbienia dla tego aktora :):) Póki co jest bardzo przyjemnie i liczę, że w kolejnych odcinkach serii uda się utrzymać przynajmniej poziom premiery.

Ocena na start: 8/10

———————————————————

Toaru Hikuushi e no Koiuta

Toaru Hikuushi e no Koiuta - 02

O czym to jest: Opowieść o księciu, który straciwszy wszystko decyduje się wyruszyć w podróż, choć nie ma gwarancji, że powróci z niej bezpiecznie do domu. Jego umysł ogarnęła nienawiść i żądza zemsty, jednak na swej drodze spotka ludzi, którzy nauczą go znaczenia słowa “przyjaźń”… oraz “miłość”.

Pierwsze wrażenia: Seria z pogranicza przygodówki i romansu, w wyraźny sposób kojarząca się z niektórymi produkcjami studia Ghibli. Pierwszy odcinek był bardzo reprezentatywny dla tego typu opowieści – młody chłopak wyrusza w podróż życia, w której pozna wielu przyjaciół, zmierzy się ze swoimi słabościami, zakocha się, a wszystko przy akompaniamencie miliona komplikacji ;) Oczywiście w przeszłości MC czai się jakaś trauma, zdaje się, związana z jego matką. Całość jest mocno baśniowa i nastrojowa. Jak już wspomniałam klimat szalenie trąci produkcjami Ghibli – wystarczy spojrzeć na scenę, w której Carl i Claire jadą na rowerze wśród chmur – to takie w stylu Miyazakiego!

Toaru Hikuushi e no Koiuta - 04

Co więcej można powiedzieć o fabule? Trochę dziwi mnie, że taka seria, ewidentnie charakteryzująca się pewnym epickim rozmachem, obliczona została raptem na 12 odcinków – spokojnie jestem sobie w stanie wyobrazić ją jako tytuł na dwa sezony. W związku z powyższym obawiam się, że tematyka serii może zostać mocno zawężona, a najprędzej ucierpią na tym bohaterowie, na których rozwój osobowościowy, z dużym prawdopodobieństwem zabraknie czasu. Już teraz widać, że bohaterowie nie powalają skomplikowanymi charakterami.

Toaru Hikuushi e no Koiuta - 01

Carl jest dość przeciętnym chłopakiem, jak to często w tego typu seriach bywa, napędzanym bliżej nieokreślonym jeszcze pragnieniem odwetu – na szczęście póki co nie wydaje się ono dominantą jego charakteru, więc zupełnie mi nie przeszkadza. Claire, na pierwszy rzut oka, wydaje się dokładnie taką bohaterką, której nie polubię ze względu na chroniczną nieśmiałość, jąkanie się, czerwienienie i uciekanie na widok obcych osób. Możliwe jednak, że w tym wypadku to tylko pozory – wątek podwójnej tożsamości bohaterki (btw, fatalnie zaspoilerowany przez wykaz obsady serii dostępny na portalach takich, jak chociażby MAL) może tu sporo namieszać. Poza tym w pierwszym odcinku poznajemy hałaśliwą, choć sympatyczną „młodszą-starszą” siostrę Carla, milczącego, zaciętego bisha o srebrnych włosach i mściwym spojrzeniu i stado przeciętnych statystów, którzy będą się kręcić wokół MC i robić za jego grupę wsparcia.

Toaru Hikuushi e no Koiuta - 03

Podsumowanie: Szału nie ma, ale wydaje mi się, że jak na tego typu serię, pierwszy odcinek wypadł poprawnie i w zgodzie z obowiązującym kanonem. A jako, że niewielki mam w tym sezonie wybór, jeśli chodzi o nowe serie, planuję pozostać przy seansie Toaru Hikuushi e no Koiuta.

Ocena na start: 6/10

 ———————————————————

Nisekoi

Nisekoi - 01

O czym to jest: Ichijou Raku jest przykładnym uczniem liceum o wzorowych ocenach i zachowaniu. W dzieciństwie poznał dziewczynkę, którą przysiągł poślubić. Jego rodzina to yakuza, która prowadzi wojnę z pewnymi gangsterami. Aby zawrzeć pokój między grupami, liderzy decydują się na związek syna Yakuzy z córką lidera gangu, Kirisaki Chitoge. Pomimo niekompatybilności tej pary, oboje są zmuszeni do kontynuowania tej farsy, żeby nie burzyć pokoju. Czy kiedyś uda im się dogadać? Czy będą w stanie grać swoje role? Czy Raku dotrzyma obietnicy?

Nisekoi - 02

Pierwsze wrażenia: Nisekoi, seria powstająca na podstawie mangi o tym samym tytule, z pozoru wydawać się może kolejną przeciętna komedią romantyczną z banalnym wątkiem trójkąta romantycznego. Tym jednak, co wyróżnia tę adaptację z grona jej podobnych, jest fakt, że za realizację odpowiada studio Shaft znane z totalnie pokręconych i eksperymentalnych tytułów, takich jak Arakawa Under the Bridge, Bakemonogatari, Maria Holic czy Sasami-san@Ganbaranai. To samo w sobie stanowi obietnicę, że mimo banalnego założenia fabularnego, Nisekoi nie będzie tak całkiem typową dla swojego gatunku serią. I faktycznie – już po pierwszym odcinku da się zauważyć niecodzienność tej historii.

Po pierwsze zwraca na siebie uwagę reżyseria. Nie umiem niestety stwierdzić jeszcze, czy jest to zwracanie uwagi w sensie pozytywnym czy negatywnym. Na razie odczuwam jedynie pewną dziwność – poszczególne sceny pozornie się ze sobą nie kleją. Odcinek przypominał zlepek osobnych gagów, ewentualnie akty w sztuce teatralnej, które są od siebie oddzielone przerwami. Mówiąc wprost, brak było płynności, a na dokładkę rzucała się w oczy owa teatralizacja scenerii. Niekoniecznie jest to wada serii – póki co uznaję to za specyficzny styl. Czas pokaże, czy zastosowanie go sprawdzi się w przypadku takiego tytułu.

Nisekoi - 04

Jeśli chodzi o koncept fabularny, jest on dość banalny, ale do sprzedania. Syn rodu yakuzy zakochany jest w swojej koleżance z klasy, ale cały czas nosi na szyi medalion, który otrzymał od swojej pierwszej miłości i na który przysiągł, że to z nią się w przyszłości ożeni. Jego życie emocjonalne rozdarte jest więc między obecną sympatię a tę dawną. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy do klasy chłopaka dołącza niejaka Chitoge Kirisaki, nastoletnia piękność o korzeniach japońsko-amerykańskich, która już pierwszego dnia zachodzi za skórę biednemu Raku. Między Raku a Chitoge rodzi się nienawiść od pierwszego wejrzenia ;) Większość premierowego odcinka, to prezentacja ich wzajemnych utarczek, które o dziwo, są nawet całkiem zabawne i przyjemne w oglądaniu. Niewątpliwie bohaterowie mają sporą chemię, a to już coś. Trudno powiedzieć, czy będzie to typowy związek „from hate to love”, ale istnieje na to szansa. Sprawy komplikuje jednak fakt, że obecna sympatia Raku, Kosaki Onodera wydaje się być dziewczyną z przeszłości chłopaka, choć tak naprawdę możliwe, że to tylko podpucha ze strony twórców. Z kolejnym odcinkiem fabuła z pewnością się zagęści, jako że Chitoge, córka konkurencyjnego gangu, z którym rodzina Raku wolałaby zawrzeć porozumienie, będzie od tej pory udawała dziewczynę naszego bohatera. Przyznam, że reakcja obydwojga na wieść o teatrzyku, który muszą od tej pory odgrywać, była przezabawna ;)

Nisekoi - 03

Wracając jeszcze na chwilę do studia odpowiedzialnego za produkcję serii – Shafrt znany jest z eksperymentalnego podejścia do animacji, stąd grafika Nisekoi również do typowych nie należy. Uproszczone, pstrokate tła, ciekawa kolorystyka, niekiedy dziwaczne wręcz efekty, a przede wszystkim pomysłowe ujęcia bardzo urozmaicają tę zwyczajną historię.

Dodatkowo uszy me radują głosy Kany Hanazawy i Koukiego Uchiyamy, którego polubiłam szalenie dzięki jego rolom w Zetsuen no Tempest i Hotarubi no Mori e. Nie spodziewałam się, że może on wypaść tak dobrze również w komedii :)

Podsumowanie: Nisekoi na pewno mnie zaintrygowało. Obawiam się jednak trochę, że po pierwsze eksperymentalne podejście Shaftu może przesadnie udziwnić tę serię, a po drugie, że niedokończony pierwowzór mangowy uniemożliwi sensowne zakończenie tej serii. Mimo to trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że w stanie chociażby umiarkowanego zainteresowania, uda mi się z nią wytrzymać do finału ;)

Ocena na start: 7/10

 ———————————————————

Wszystkie powyżej opisane serie zamierzam oglądać dalej – żadna nie okazała się może wybitna, ale z pewnością są solidne na tyle, by dać im szansę. Dobre i to, biorąc pod uwagę, że zasadniczo od sezonu zimowego niczego dobrego się nie spodziewałam ;) Zobaczymy, czy przy kolejnym podejściu będzie równie dobrze. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni uda mi się zapoznać z drugą serią Chuunibyou Demo Koi ga Shitai! i Hamatorą, a następnie podzielić z Wami wrażeniami.

Advertisements

One response to “Zima 2014 – pierwsze wrażenia (cz.1)

  1. ‚Noragami’ jest póki co moim faworytem :)
    Mam podobne odczucia, dodatkowo urzekły mnie jednak oczy postaci – wyraziste, w żywych kolorach, no i opening.

    Poza tym zainteresowało mnie ‚Nisekoi’, chyba zacznę oglądać.

    W ogóle mam wrażenie, że w tym sezonie wyszły same niewymagające, lekkie serie ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s